Kiedy śmieci mówią więcej niż słowa — czyli o tym, jak Maszewo i Goleniów pokazują, co znaczy profesjonalizm (lub jego brak)
Czasem trzeba zobaczyć śmieci, by zrozumieć, jak działa (albo nie działa) nasza lokalna administracja. Bo gdy w grę wchodzą odpady – gruz, styropian, drewno, papier i inne cuda wianki – to nie tylko kwestia porządku, ale i naszego zdrowia oraz szacunku do przyrody. Sprawdziliśmy, jak radzą sobie z tym w Maszewie i Goleniowie – i nie, to nie jest historia o dwóch identycznych przypadkach.
W gminie Maszewo mieszkańcy zwrócili uwagę na ogromne hałdy śmieci na polu, gdzie powinny rosnąć trawa, zboże lub ziemniaki. Problem dotyczy różnorakich odpadów: gruzu, styropianu, drewna, papieru i wszelkich innych „cudów wianków”. Co ważne, mieszkańcy zrobili to, co każdy rozsądny człowiek powinien zrobić — zwrócili się do swojego najbliższego urzędu, czyli do gminy, z oczekiwaniem, że tam zajmą się sprawą profesjonalnie. I tak się stało — Gmina Maszewo nie zostawiła sprawy bez biegu i skierowała ją do odpowiednich instytucji nadzorujących. Teraz trwa wyjaśnianie, czy odpady mogły tam zalegać legalnie, a także kto i na jakich zasadach powinien o nie zadbać. To przykład, że gdy działamy razem — mieszkańcy i urzędnicy — mamy szansę na realne efekty.
Inaczej potoczyła się sprawa w Goleniowie, gdzie w lesie za Zakładem Karnym ktoś porzucił plastikowe beczki z nieznaną zawartością. Mieszkańcy zauważyli problem i postanowili zareagować — powiadomili Urząd Gminy. Tam niestety sprawa nie potoczyła się tak sprawnie. Kierownik ochrony środowiska sam podjął się uprzątnięcia beczek, ładował je osobiście do prywatnego samochodu i zawiózł na plac PGK, który nie ma uprawnień do magazynowania takich odpadów. Nie dopełniono ustawowych obowiązków, takich jak karty przekazania odpadów czy wpisy do BDO. A co najważniejsze — działania te były nielegalne, mimo dobrych intencji.
W dyskusjach publicznych pojawiły się opinie, że „lepiej, aby beczka przeciekła na betonowym placu niż pod drzewem w lesie”. Problem w tym, że prawo obowiązuje wszystkich i nie można go wyginać na korzyść nawet najlepszych chęci. Nawet gdy mamy do czynienia z beczkami pełnymi wody czy innych mniej niebezpiecznych substancji — zamknięte pojemniki z nieznaną zawartością trzeba traktować jak potencjalne zagrożenie. Otwieranie ich, by sprawdzić co jest w środku, to już nieostrożność, a wręcz głupota.
Co wynika z porównania tych dwóch przypadków? Po pierwsze, że każdemu z nas — mieszkańców — powinno zależeć na dbaniu o środowisko i zgłaszaniu zauważonych problemów do odpowiednich urzędów. To one mają narzędzia i obowiązek, by reagować skutecznie i zgodnie z prawem. Po drugie, że profesjonalizm urzędników i odpowiedzialne podejście do obowiązków to nie tylko słowa na papierze — to realne działania, które robią różnicę.
Gmina Maszewo pokazuje, jak można działać z głową, z szacunkiem dla prawa i mieszkańców. Goleniów zaś przypomina, że nawet dobre intencje muszą iść w parze z przestrzeganiem procedur i przepisów — inaczej zamiast rozwiązywać problemy, tworzymy kolejne.
Bo porządek i czystość to nie tylko kwestia estetyki. To nasza wspólna odpowiedzialność, którą wszyscy powinniśmy traktować poważnie.
Felieton — bo czasem trzeba powiedzieć wprost.
Redakcja goleniow.net
kontakt: redakcja@goleniow.net.pl
autor: Zespół redakcyjny
Materiał powstał w oparciu o zgłoszenia mieszkańców oraz ogólnodostępne informacje.


