Komentarz publicystyczny: „Śmieciowa czarna skrzynka” a podwójna rola radnego Kinika w „Rozmowach Do Uwolnienia”
Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do artykułu „Śmieciowa czarna skrzynka” na portalu goleniow.net oraz wywiadu wideo, jakiego radny Sylwester Kinik (klub Koalicja dla Gminy) udzielił w cyklu „Rozmowy Do Uwolnienia #22″ na łamach wGoleniowie.pl, przesyłam Państwu mój komentarz dotyczący systemowego konfliktu interesów, z jakim mamy do czynienia w Gminie Goleniów.
Uważam, że zestawienie tych materiałów z niedawnymi zdjęciami z miasta, na których pan Kinik jako kierownik PGK tolerował drastyczne łamanie przepisów BHP przez podwładnych, obnaża szerszy problem – brak elementarnej wiedzy zarządczej i działanie na skróty kosztem mieszkańców oraz pracowników.
Sprawa opłat za śmieci w Goleniowie zyskuje zupełnie nowy wymiar, gdy zestawimy publiczne deklaracje radnego Sylwestra Kinika z jego pozycją zawodową – jest on przecież wieloletnim pracownikiem i kierownikiem w PGK. W swoim ostatnim wywiadzie pt. „Wszyscy wiedzieli, że coś trzeba z tym zrobić” pan Kinik wprost broni drastycznych podwyżek, krytykując dotychczasowy system ryczałtowy i forsując przejście na rozliczenie od zużycia wody.
W tym wywiadzie radny Kinik przestał jednak rozróżniać, kiedy występuje jako niezależny reprezentant mieszkańców, a kiedy jako lojalny pracownik broniący interesów monopolisty. Co więcej, odsłonił on wrażliwe karty biznesowe spółki, publicznie oświadczając, że PGK nie generuje zysków na obsłudze Goleniowa, a zarabia głównie na sąsiednich gminach, takich jak Stepnica, Przybiernów czy Osina. W realiach wolnego rynku ujawnienie, które kontrakty firmy są wysokomarżowe, to gotowy przepis na zaproszenie prywatnej konkurencji do walki o te rynki i osłabienie pozycji przetargowej własnego pracodawcy, co bezpośrednio uderza w finanse spółki.
Zamiast rzetelnej debaty o optymalizacji, radny Kinik woli w mediach straszyć mieszkańców „milionowymi podwyżkami” w przypadku wejścia zewnętrznych firm i usprawiedliwiać wysokie koszty stałe PGK rozproszoną zabudową czy spłatą bazy wybudowanej w latach 2015–2016. Towarzyszy temu forsowanie przez niego, przejściowego systemu hybrydowego (płatność częściowo od osoby, częściowo od wody), który rodzi chaos logistyczny i prawny.
Podczas gdy racjonalna część rady miejskiej i autorzy artykułu o „czarnej skrzynce” domagają się otwarcia tego systemu, ujawnienia utajnionych protokołów z komisji i przeprowadzenia niezależnego audytu efektywności PGK, radny Kinik robi wszystko, by wyliczenia spółki przyjąć jako nienaruszalny pewnik. Pokazuje to głębokie rozdwojenie jaźni – interesy firmy, w której zarabia, wyraźnie wygrywają z mandatem zaufania publicznego.
Skoro pan radny z taką samą „wiedzą” i lekceważeniem procedur zarządza bezpieczeństwem pracowników na ulicy (co uwieczniono na zdjęciach z transportu donic), jak i gospodarką komunalną w radzie miejskiej, to najwyższy czas, aby jego kompetencjami i podwójną rolą głębiej zainteresował się jego szef w PGK, władze spółki oraz sami wyborcy.
Ktoś mi zarzucił, że wspieram się sztuczną inteligencją. Przyznaję się bez bicia. Po prostu, kiedy słucham pomysłów i oglądam wyczyny menedżerskie pana Kinika, to ludzki rozum kapituluje 🙂
.
.
Dane piszącego do wiadomości redakcji
.
.
Od redakcji : Treść listu stanowi wyłącznie opinię jego autora. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za zawarte w nim oceny i wnioski.
.
.


