Władza, pieniądze i strach. Skazani byli burmistrz i wiceburmistrz Nowogardu
To miała być lekcja dla innych samorządowców. Wyszła – jak twierdzi wielu mieszkańców – raczej smutna przestroga, że nawet poważne nadużycia władzy mogą zakończyć się symboliczną karą.
Przed Sądem Rejonowym w Goleniowie zapadł nieprawomocny wyrok w sprawie Roberta Cz., byłego burmistrza Nowogardu oraz jego zastępcy Krzysztofa K. Sprawa, która ciągnęła się od kilku lat, dotyczyła działań obu urzędników w latach 2017–2021.
„Składki specjalne”, których nikt nie widział
Śledczy ustalili, że obaj samorządowcy mieli pobierać od wybranych pracowników Urzędu Miejskiego pieniądze nazwane „składką specjalną”. Od trzech podwładnych wyłudzono niemal 47 tys. zł. Pieniądze – według relacji – miały trafiać na konto partii politycznej, jednak w rzeczywistości nigdy tam nie dotarły.
Postępowanie prowadzone było początkowo przez Prokuraturę Rejonową w Goleniowie, a następnie przejęła je Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych oraz analizowano wyniki kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej.
Mobbing i wymuszanie niekorzystnych umów
Sąd uznał Roberta Cz. za winnego m.in. próby wymuszenia na kierownikach Ośrodka Pomocy Społecznej i Zarządu Budynków Komunalnych zawierania zbędnych i niekorzystnych umów zlecenia. Działania te miały być nakierowane na osiągnięcie korzyści majątkowych oraz były – jak wskazano – szkodliwe dla interesu publicznego Gminy Nowogard.
Były burmistrz został również skazany za trzy czyny mobbingu wobec pracowników urzędu.
Wymiar kary?
5 miesięcy więzienia oraz grzywna 200 stawek dziennych po 50 zł, a za mobbing kolejne 9 miesięcy pozbawienia wolności. Ostatecznie sąd orzekł rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, nawiązkę na rzecz poszkodowanych w kwotach 8 tys., 8 tys. i 5 tys. zł oraz 5-letni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w administracji publicznej.
Krzysztof K. również usłyszał wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę.
„To wszystko?” – pytają mieszkańcy
Trudno nie odnieść wrażenia, że w tej sprawie coś się nie domknęło. Obaj skazani byli nie zwykłymi urzędnikami, lecz osobami zaufania publicznego – burmistrzem i jego zastępcą. To oni mieli stać na straży interesu mieszkańców, a nie – jak ustalił sąd – wywierać presję na podwładnych, stosować mobbing i pobierać pieniądze pod przykrywką „składek”.
Symboliczny wymiar kary – w praktyce brak realnej odsiadki – budzi poważne wątpliwości co do tego, czy wymiar sprawiedliwości potrafi skutecznie reagować na patologie władzy lokalnej.
Sprawa Jarosława H. – mroczny cień nad ratuszem
W tle tego wyroku wciąż pozostaje inna głośna sprawa z Nowogardu. W sierpniu 2022r. funkcjonariusze szczecińskiej delegatury CBA zatrzymali Jarosława H., ówczesnego zastępcę burmistrza, podejrzanego m.in. o żądanie korzyści osobistej w postaci usług seksualnych, przyjęcie korzyści osobistej oraz nielegalne posiadanie amunicji.
Według doniesień medialnych miał domagać się seksu od dwóch kobiet. Prokuratura wnioskowała wówczas o tymczasowy areszt, a sąd miał zapoznawać się z materiałami operacyjnymi, w tym z podsłuchami.
Ówczesny burmistrz Nowogardu, Robert Czapla, zawiesił pełnomocnictwa swojego zastępcy, deklarując współpracę z organami ścigania.
Kryzys zaufania
Dwie sprawy nadal budzące ogromne emocje – rysują ponury obraz funkcjonowania nowogardzkiego ratusza sprzed kilku lat.
I rodzą pytanie, które mieszkańcy zadają coraz głośniej:
czy osoby na najwyższych szczeblach lokalnej władzy mogą dziś czuć się praktycznie bezkarne?
Bo jeśli były burmistrz za mobbing, wymuszanie i niszczenie zaufania pracowników wychodzi z sali sądowej z wyrokiem w zawieszeniu, to trudno uwierzyć, że taka kara naprawdę odstraszy kolejnych, którzy uznają, że „władza im się po prostu należy”.


