Bez wotum, bez absolutorium. Goleniów w politycznym klinczu
Po raz drugi z rzędu burmistrz Goleniowa Krzysztof Sypień nie uzyskał ani wotum zaufania, ani absolutorium od Rady Miejskiej. Wynik głosowań podczas środowej sesji nie był zaskoczeniem dla osób śledzących lokalną politykę. Sama sesja pokazała jednak nie tylko ocenę pracy burmistrza, ale również głęboki podział polityczny, który od dwóch lat towarzyszy funkcjonowaniu samorządu.
Burzliwa debata przed głosowaniami
Zanim doszło do głosowań nad wotum zaufania i absolutorium, radni debatowali nad raportem o stanie gminy za 2025 rok oraz wykonaniem budżetu. Dyskusja momentami była bardzo emocjonalna i wyraźnie pokazała różnice w ocenie działań obecnych władz. Burmistrz Krzysztof Sypień, prezentując raport o stanie gminy, podkreślał, że rok 2025 był przede wszystkim okresem przygotowywania dokumentacji, koncepcji i planów niezbędnych do realizacji wielu przedsięwzięć inwestycyjnych. Przekonywał, że efekty tych działań będą widoczne w kolejnych latach. Włodarz zwrócił również uwagę na zjawisko, które jego zdaniem powinno być powodem do satysfakcji dla całej gminy – dodatni bilans demograficzny. Podkreślał, że podczas gdy wiele samorządów w Polsce notuje spadek liczby mieszkańców, Goleniów nadal utrzymuje dodatni przyrost ludności, co na tle kraju jest sytuacją coraz rzadszą.
Argumenty burmistrza nie przekonały jednak większości radnych.
Najczęściej powtarzającym się zarzutem była niewystarczająca realizacja inwestycji zaplanowanych w budżecie. Negatywną opinię w sprawie wykonania budżetu wydała Komisja Rewizyjna, wskazując między innymi, że znaczna część zaplanowanych zadań nie została zrealizowana lub została wykonana jedynie częściowo. Radni krytykujący działania burmistrza argumentowali, że mieszkańcy oczekują konkretnych efektów i zakończonych inwestycji, a nie kolejnych analiz, projektów czy dokumentacji. Podnoszono również, że udział wydatków majątkowych w budżecie był niższy niż w wielu poprzednich latach, co – zdaniem części radnych – świadczy o zbyt wolnym tempie realizacji zamierzeń inwestycyjnych. Po stronie burmistrza padały argumenty, że ocena oparta wyłącznie na poziomie wydatkowanych środków nie oddaje rzeczywistego stopnia zaawansowania prowadzonych przedsięwzięć. Wskazywano, że wiele inwestycji znajduje się w trakcie realizacji lub zakończyło etap przygotowawczy, który często jest niezbędny przed rozpoczęciem właściwych robót. W trakcie debaty pojawiły się również spory proceduralne. Burmistrz kwestionował część argumentów Komisji Rewizyjnej i zapowiedział skierowanie szczegółowych pytań do jej przewodniczącego dotyczących uzasadnienia negatywnej opinii. Dodatkowe emocje wywołała informacja, że odwołał się od uchwały Regionalnej Izby Obrachunkowej, która wcześniej pozytywnie zaopiniowała wniosek Komisji Rewizyjnej o nieudzielenie absolutorium. Mimo wielogodzinnej dyskusji układ głosów okazał się zgodny z wcześniejszymi przewidywaniami. Za udzieleniem burmistrzowi wotum zaufania zagłosowało ośmioro radnych, przeciw było jedenastu. Chwilę później niemal identyczny wynik padł podczas głosowania nad absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok.
W efekcie Krzysztof Sypień po raz drugi z rzędu nie uzyskał poparcia większości Rady Miejskiej.
Spór o inwestycje czy konflikt polityczny?
Najważniejszym argumentem przeciwników burmistrza pozostaje niski poziom realizacji części inwestycji zapisanych w budżecie. Komisja Rewizyjna negatywnie oceniła wykonanie budżetu za 2025 rok, wskazując między innymi, że znacząca część zaplanowanych przedsięwzięć nie została ukończona lub nie osiągnęła zakładanego poziomu realizacji. Krytycy obecnych władz podnoszą, że mieszkańcy oczekują konkretnych efektów, a nie kolejnych dokumentacji i analiz. Zwolennicy burmistrza odpowiadają natomiast, że ocena oparta wyłącznie na procentowym wykonaniu wydatków nie pokazuje rzeczywistego stanu zaawansowania inwestycji. Prawda prawdopodobnie leży pośrodku. Trudno bowiem kwestionować fakt, że część inwestycji rzeczywiście się opóźnia. Jednocześnie nie sposób pominąć okoliczności, w jakich obecny burmistrz przejmował urząd po wieloletnich rządach poprzedniej ekipy.
Dwa lata, które zmieniły urząd
Krzysztof Sypień objął stanowisko po zakończeniu wieloletniej epoki rządów Roberta Krupowicza. Była to jedna z najważniejszych zmian politycznych w historii współczesnego Goleniowa. Nowy burmistrz wszedł do urzędu, którego struktury organizacyjne, kadrowe i administracyjne budowane były przez wiele lat przez poprzednią ekipę. Jednocześnie w pierwszych miesiącach swojej kadencji nie zdecydował się na przeprowadzenie kompleksowego audytu i kontroli wszystkich jednostek i zakładów budżetowych gminy. Dziś trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, jaki rzeczywiście stan organizacyjny i finansowy zastały nowe władze. Nie można też pominąć zmian kadrowych, które nastąpiły po wyborach. Z urzędu odeszła część doświadczonych pracowników posiadających wieloletnią wiedzę o funkcjonowaniu samorządu. W ich miejsce pojawili się nowi urzędnicy, którzy często musieli dopiero poznawać specyfikę gminy, obowiązujące procedury i prowadzone inwestycje. To zjawisko nie jest niczym niezwykłym po zmianie władzy. Problem polega jednak na tym, że okres przejściowy trwa już drugi rok, a jego skutki coraz wyraźniej odbijają się na tempie realizacji zadań publicznych.
Polityka silniejsza od samorządu?
Nie sposób analizować obecnej sytuacji bez spojrzenia na układ sił w Radzie Miejskiej. Od wielu lat lokalna scena polityczna w Goleniowie pozostaje pod silnym wpływem środowisk związanych z Platformą Obywatelską i późniejszą Koalicją Obywatelską. To właśnie te środowiska przez lata współtworzyły większość samorządową i nadal dysponują znaczącym wpływem na decyzje podejmowane przez radę. Nie oznacza to automatycznie, że każda krytyka obecnego burmistrza jest bezzasadna. Oznacza jednak, że spór wokół Krzysztofa Sypienia nie jest wyłącznie sporem o inwestycje, budżet czy tempo pracy urzędu. Coraz częściej przypomina on klasyczny konflikt polityczny pomiędzy burmistrzem a większością rady. To właśnie dlatego część mieszkańców może mieć wątpliwości, czy kolejne głosowania są wyłącznie oceną pracy burmistrza, czy również elementem szerszej walki o odzyskanie pełnej kontroli nad samorządem.
Referendum coraz bliżej
Najpoważniejszą konsekwencją tegorocznego głosowania jest fakt, że po raz drugi z rzędu burmistrz nie uzyskał wotum zaufania. Zgodnie z obowiązującymi przepisami otwiera to Radzie Miejskiej możliwość rozpoczęcia procedury zmierzającej do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania burmistrza przed końcem kadencji. W przestrzeni publicznej pojawiają się już informacje o środowiskach zainteresowanych uruchomieniem takiej inicjatywy. Na razie jednak jest zdecydowanie za wcześnie, by przesądzać o jej powodzeniu. Ewentualne referendum wymaga zarówno zebrania odpowiedniej liczby podpisów, jak i późniejszej aktywności mieszkańców przy urnach.
Problem większy niż jeden burmistrz
Niezależnie od oceny Krzysztofa Sypienia warto postawić pytanie, czy problemem Goleniowa jest wyłącznie osoba obecnego burmistrza. Coraz więcej mieszkańców zwraca uwagę, że lokalny samorząd staje się zakładnikiem sporów politycznych. Tymczasem samorząd powinien koncentrować się przede wszystkim na drogach, szkołach, inwestycjach, bezpieczeństwie i jakości życia mieszkańców, a nie na rywalizacji partyjnej. Jeżeli obecny konflikt będzie się pogłębiał, nawet ewentualna zmiana burmistrza może nie rozwiązać problemu. Każdy kolejny włodarz będzie bowiem zmuszony współpracować z Radą Miejską. Jeśli relacje między organem wykonawczym a większością rady nadal będą opierały się przede wszystkim na politycznej konfrontacji, Goleniów może jeszcze długo pozostawać w stanie permanentnego konfliktu. Z kolei ten sam układ polityczny władzy wykonawczej i uchwałodawczej, może i raczej będzie stwarzał patologie, tak w zarządzaniu gminą jak i jednostkach podległych gminie.
A na tym nie zyskają ani radni, ani burmistrz, ani żadna partia polityczna. Najwięcej stracić mogą sami mieszkańcy.’
Andrzej Bugajski


