Śmieci drożeją, a rachunku brak. Kto policzył nowe stawki dla mieszkańców Gminy Goleniów?
Uchwały już przegłosowane. Rada Miejska w Goleniowie zdecydowała, że mieszkańcy zapłacą więcej za odpady. Od 1 lipca 2026 roku stawka ma wynosić 36 zł miesięcznie od osoby, a od 2027 roku wejdzie kolejna zmiana: domy jednorodzinne będą rozliczane od liczby mieszkańców, a zabudowa wielorodzinna, od zużytej wody.
I właśnie dlatego ta sprawa nie może rozejść się po kościach.
Bo skoro decyzje już zapadły, mieszkańcy mają tym bardziej prawo zapytać: kto to policzył, na podstawie jakich danych i dlaczego mamy płacić właśnie tyle?
Nie chodzi o to, że system odbioru odpadów ma być darmowy. Nie jest i nigdy nie będzie. Odbiór, transport, zagospodarowanie odpadów, PSZOK i cała obsługa administracyjna kosztują. Ale opłata za śmieci to nie jest zwykły podatek wrzucany do jednego budżetowego worka. To opłata celowa, która powinna wynikać z realnych kosztów systemu. A skoro mieszkańcy mają sięgnąć głębiej do kieszeni, to minimum uczciwości wymaga pokazania rachunku, a nie ogólnego uzasadnienia, urzędowej formułki, przy zapewnieniu, że „tak trzeba”.
Od 1 lipca 2026 roku opłata ma wynosić 36 zł miesięcznie od osoby. Jeśli ktoś nie będzie segregował odpadów, zapłaci 72 zł od osoby.
I tutaj pojawia się pierwsze pytanie: dlaczego akurat 36 zł?
Nie 34 zł. Nie 38 zł. Nie 40 zł. Tylko dokładnie 36 zł.
W uchwale jest stawka. Jest data. Jest informacja o opłacie podwyższonej. Jest też ulga dla osób kompostujących bioodpady, ale w uzasadnieniu nie widać najważniejszego: konkretnego wyliczenia. Nie widać, ilu mieszkańców przyjęto do kalkulacji. Nie widać, ile kosztuje odbiór odpadów. Nie widać, ile kosztuje ich zagospodarowanie. Nie widać, jakie wpływy gmina przewiduje po podwyżce. Nie widać też jasno, czy system po tej zmianie będzie się bilansował, czy może pojawi się nadwyżka albo kolejna dziura. A opłata za śmieci to nie jest zwykły podatek, który można wrzucić do jednego worka z całym budżetem. To opłata celowa. Mieszkańcy płacą za konkretny system i mają prawo wiedzieć, ile ten system naprawdę kosztuje.
Od 2027 roku bloki od wody, domy od osoby
Druga uchwała idzie jeszcze dalej. Od 2027 roku gmina chce wprowadzić dwa różne sposoby naliczania opłat.
Mieszkańcy domów jednorodzinnych mają płacić od osoby:
- 39 zł w 2027 roku,
- 42 zł w 2028 roku,
- 45 zł od 2029 roku.
Mieszkańcy zabudowy wielorodzinnej, czyli głównie bloków, mają płacić od zużytej wody:
- 13 zł za 1 m³ w 2027 roku,
- 14 zł za 1 m³ w 2028 roku,
- 15 zł za 1 m³ od 2029 roku.
Sama metoda od wody jest w przepisach dopuszczalna. Tego nie ma sensu udawać, ale metoda dopuszczalna nie oznacza jeszcze metody dobrze uzasadnionej. Zużycie wody nie zawsze mówi prawdę o śmieciach. Ktoś może mieć małe dziecko i robić więcej prania. Ktoś może chorować i zużywać więcej wody. Ktoś może pracować z domu. Ktoś inny może mieszkać sam, ale z różnych powodów zużywać więcej wody niż przeciętna rodzina. Czy to znaczy, że produkuje więcej odpadów? Niekoniecznie. Dlatego przy metodzie wodnej gmina powinna szczególnie jasno pokazać mieszkańcom, dlaczego wybrała właśnie taki sposób naliczania i jakie będą jego skutki.
Podwyżki zaplanowane z góry
Najbardziej zastanawia jednak coś innego. Rada nie ustaliła tylko stawki na najbliższe miesiące. W kolejnej uchwale wpisano już podwyżki na 2027, 2028 i od 2029 roku.
To wygląda jak gotowa ścieżka wzrostu opłat na kilka lat do przodu.
Oczywiście, gmina może planować. Nawet powinna. Ale skoro już dziś wpisuje mieszkańcom stawki na 2029 rok, to powinna też pokazać, na jakich prognozach się oparła.
Jakie koszty przyjęto na 2029 rok?
Jakie ceny odbioru odpadów?
Jakie koszty zagospodarowania?
Ilu mieszkańców?
Ile odpadów?
Jakie wpływy?
Bez takiej kalkulacji trudno oprzeć się wrażeniu, że mieszkańcy dostali gotowe liczby, ale nie dostali odpowiedzi, skąd te liczby się wzięły.
Ulga za kompostownik też nie bierze się z powietrza
W obu uchwałach zapisano ulgę dla mieszkańców domów jednorodzinnych, którzy kompostują bioodpady. Ulga wynosi 4 zł miesięcznie od mieszkańca. To akurat brzmi rozsądnie. Kompostujesz? Płacisz mniej. Także tutaj warto jednak zapytać: dlaczego akurat 4 zł? Jeśli ktoś sam zagospodarowuje bioodpady, gmina rzeczywiście ma mniej pracy i mniej kosztów. Ta ulga jednak też powinna być policzona. Powinno być wiadomo, ile gmina oszczędza na bioodpadach i dlaczego ta oszczędność przekłada się właśnie na 4 zł miesięcznie od osoby. Bo prawo miejscowe nie powinno działać na zasadzie: „wpiszmy jakąś kwotę, będzie dobrze”.
Mieszkańcy nie są od biernego przyglądania się
Największy problem z tymi uchwałami nie polega jednak na wysokości stawek. Problem polega na braku przejrzystości. Nie może być tak, że nasi reprezentanci dyskutują o sprawach dotykających portfeli mieszkańców gdzieś poza ich realną kontrolą, a mieszkańcy mają potem tylko przyjąć wynik i uwierzyć, że „tak wyszło”.
Samorząd to nie prywatny klub. Rada miejska nie działa dla siebie. Burmistrz nie działa dla siebie. Urząd nie działa dla siebie. To mieszkańcy finansują system. To mieszkańcy dostają rachunki. To mieszkańcy będą płacić więcej.
Dlatego mieszkańcy mają prawo nie tylko do informacji, że stawki rosną. Mają prawo do odpowiedzi, dlaczego rosną, na podstawie jakich danych i KTO!!! to policzył. Sprawa nie powinna zostać tylko tematem do narzekania przy sklepie czy w internecie, dlatego do Regionalnej Izby Obrachunkowej trafił wniosek o zbadanie legalności obu uchwał. Trafił nie po to, żeby robić polityczną awanturę ale po to, żeby ktoś niezależny sprawdził, czy rada miała przed sobą realną kalkulację, czy tylko ogólne uzasadnienie i gotowe stawki do przegłosowania. Bo jeżeli kalkulacja była, to dlaczego jej nie pokazano? Dlaczego nie znalazła się w uzasadnieniu uchwały? Dlaczego mieszkańcy mają wierzyć w liczby, których nie mogą zobaczyć? W sprawie, która dotyczy portfeli tysięcy ludzi, „proszę nam wierzyć” to zdecydowanie za mało.
To nie jest bunt przeciwko opłatom. To pytanie o uczciwość
Nikt rozsądny nie mówi, że śmieci nie kosztują. Kosztują. Czasem trzeba podnieść opłaty, ale w dobrze działającym samorządzie podwyżka nie powinna być komunikatem z góry.
Podwyżka powinna być poprzedzona prostym wyjaśnieniem:
tyle kosztuje system,
tyle mamy mieszkańców,
tyle produkujemy odpadów,
tyle zapłacimy firmie,
tyle wyniesie administracja,
tyle zabraknie,
dlatego stawka musi wynosić tyle i tyle.
Tego właśnie mieszkańcy powinni oczekiwać.
Nie zapewnień, nie ogólników, nie rozmów za zamkniętymi drzwiami, nie głosowania nad gotowcem, którego skutki odczują wszyscy. Mieszkańcy oczekują zwykłej, uczciwej odpowiedzi: ile to naprawdę kosztuje i dlaczego mamy płacić właśnie tyle?
Bo samorząd nie zaczyna się wtedy, gdy mieszkańcy płacą rachunki.
Samorząd zaczyna się wtedy, gdy mieszkańcy wiedzą za co płacą.
Zespół SIgnatur
Portalu goleniow.net


