Gmina Goleniów: sołtys może mówić… ale tylko wtedy, gdy zgłosi się wcześniej i trafi w odpowiedni punkt sesji

Na sesjach Rady Miejskiej w Goleniowie przewodniczący jednostki pomocniczej (sołtys lub przewodniczący rady osiedla) może zabrać głos, ale tylko wtedy, gdy wcześniej się zgłosi i trafi w odpowiedni punkt obrad. W praktyce oznacza to jedno. Nie uczestniczy w dyskusji, tylko wypowiada się wtedy, kiedy pozwala na to porządek sesji.

I właśnie ta praktyka stała się osią konfliktu między sołtysami a Radą Miejską.

Wniosek złożony przez sołtysów nie był żadną „rewolucją ustrojową”. Chodziło o prostą zmianę. Żeby mogli zabierać głos w trakcie dyskusji, a nie tylko w wyznaczonym momencie i po wcześniejszym zgłoszeniu. Co istotne, wśród autorów wniosku jest sołtys będący prawnikiem. Argumentacja była więc precyzyjna i jasno wskazywała, że obecne zasady tworzą mechanizm ograniczający ustawowe uprawnienie do udziału w pracach rady. Rada, zgodnie zresztą z przewidywaniami, uznała wniosek za bezzasadny. Widać przy tym wyraźnie, że utrwalony przez lata sposób prowadzenia obrad jest dziś traktowany jako rozwiązanie docelowe, a nie punkt wyjścia do ewentualnych zmian.

W uzasadnieniu uchwały podkreślono, że:
a) statut jest zgodny z ustawą,
b) zasady są „jasne i klarowne”,
c) przewodniczący musi mieć kontrolę nad przebiegiem sesji.

Formalnie wszystko się zgadza. Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się teoria, a zaczyna praktyka.

Z opisu wnioskodawców wynika jasno. Sołtys nie bierze udziału w dyskusji „na żywo”, tylko występuje w wyznaczonym punkcie sesji. To oznacza, że nie może reagować na bieżąco, nie może odnieść się do wypowiedzi radnych, a jego głos pozostaje oderwany od realnej debaty.

W efekcie udział sołtysa w obradach rady ma charakter wyłącznie formalny.

Rada traktuje tę sytuację jako element organizacji obrad. W praktyce oznacza to jednak coś więcej, a mianowicie oddzielenie sołtysa od procesu decyzyjnego. Bo jeśli ktoś nie może wejść w dyskusję, musi zgłosić się wcześniej i mówi tylko w wyznaczonym momencie, to jego rola sprowadza się do przedstawienia stanowiska, a nie udziału w debacie.

Ustawa przyznaje sołtysowi prawo uczestnictwa w pracach rady. Jednocześnie nakłada na przewodniczącego rady obowiązek zawiadamiania go nie tylko o terminach sesji, ale również o posiedzeniach komisji. To nie jest przepis techniczny. To wyraźny sygnał, że jednostki pomocnicze mają być częścią funkcjonowania gminy. Skoro więc ustawodawca zapewnia dostęp do informacji i obecność na posiedzeniach, powstaje zasadnicze pytanie. Jaki jest sens tego uczestnictwa. Czy chodzi o realny udział w pracach i dyskusji, czy tylko o możliwość jednorazowej wypowiedzi w wyznaczonym punkcie porządku obrad? Jeżeli przyjąć tę drugą interpretację, prawo istnieje, ale jego znaczenie zostaje poważnie ograniczone. Istotny element tej sytuacji widać dopiero wtedy, gdy zestawi się pozycję sołtysa z rolą burmistrza.

Z formalnego punktu widzenia burmistrz nie jest członkiem rady. Statut nie przyznaje mu prawa do swobodnego zabierania głosu w dowolnym momencie sesji. Jego rola jest określona proceduralnie:

  1. przedstawia informację o swojej działalności,
  2. odpowiada na interpelacje,
  3. uczestniczy w sesji w ramach realizacji uchwał rady.

Nie ma przepisu, który dawałby mu prawo wejścia w dyskusję w każdej chwili. W praktyce jednak jego udział w obradach ma charakter ciągły. Zabiera głos regularnie, odnosi się do wypowiedzi, uczestniczy w debacie. Nie musi wcześniej zgłaszać każdej wypowiedzi ani trafiać w konkretny punkt sesji.

I tu pojawia się zasadniczy problem.

Jeżeli sołtys musi zgłosić się wcześniej i mówi tylko w wyznaczonym momencie, a burmistrz, mimo braku wyraźnej podstawy w statucie, uczestniczy w dyskusji na bieżąco, to mamy do czynienia z dwiema różnymi praktykami stosowanymi wobec uczestników o formalnie zbliżonym statusie. To nie wynika wprost z przepisów. To efekt sposobu prowadzenia obrad i utrwalonej praktyki. W Gminie Goleniów nie chodzi o to, czy sołtys może zabrać głos. Chodzi o to, czy może być częścią dyskusji.

Na dziś odpowiedź jest jednoznaczna. Sołtys może się wypowiedzieć, ale nie uczestniczy w debacie.

Dla porównania radny, który przychodzi na komisję, której nie jest członkiem, może zabierać głos bez wcześniejszego zgłoszenia i bez dodatkowej zgody. Wchodzi w dyskusję na bieżąco.

Sołtys takiej możliwości nie ma.

I właśnie o zmianę tego stanu rzeczy toczy się cały spór.

 

Maria Wiatr

 

 

 

 

Dodaj komentarz