Cztery opony w lesie. Naprawdę było aż tak daleko do PSZOK-u?
Myślałem, że ten proceder już trochę zaginął. Okazuje się jednak, że nie.
Dziś, w lesie pomiędzy Czarną Łąką a Lubczyną, natrafiłem na widok, który niestety wciąż potrafi zirytować. Wśród trawy, krzewów i młodych drzew ktoś zostawił cztery zużyte opony.
Cztery.
Nie jedną, która „przypadkiem” została po drodze. Nie worek śmieci pozostawiony przez roztargnienie. Ktoś musiał je załadować, przewieźć i znaleźć sobie miejsce w lesie, żeby je tam wyrzucić.
I właśnie tego kompletnie nie rozumiem.
Po co?
Przecież zużyta opona nie znika dlatego, że zostawimy ją w lesie. Nie rozpłynie się w trawie, nie zamieni w kompost i nie zabierze jej leśniczy. Będzie tam leżeć przez lata, szpecąc miejsce, które przecież należy do nas wszystkich.
Co więcej, w tym przypadku sprawa jest wręcz absurdalna. Zużyte opony mieszkańcy mogą oddać do PSZOK-u, a w przypadku opon od samochodów osobowych i jednośladów obowiązują limity, w ramach których można przekazać je bezpłatnie.
Czyli ktoś poświęcił czas, paliwo i ryzykował odpowiedzialność za to, żeby zrobić coś, co można było załatwić legalnie i bez dodatkowych kosztów.
Naprawdę było warto?
Porzucenie odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym może skończyć się mandatem, grzywną, a w poważniejszych przypadkach również odpowiedzialnością karną. Sprawca może zostać zobowiązany do usunięcia odpadów i przywrócenia terenu do porządku. W określonych sytuacjach przepisy przewidują również dalej idące konsekwencje.
I tutaj dochodzimy do rzeczy chyba najważniejszej. To nie jest tylko kwestia przepisów i wysokości kary. To jest kwestia elementarnego szacunku do miejsca, w którym żyjemy. Las nie jest wysypiskiem. Pobocze nie jest wysypiskiem. Rów, łąka czy nieużywany kawałek terenu również nim nie są. A przecież wystarczyło zrobić jedną rzecz – zawieźć opony tam, gdzie powinny trafić.
Patrząc na takie obrazki, trudno nie dojść do smutnego wniosku, że niektórym ludziom najwyraźniej bardzo trudno zmienić stare przyzwyczajenia.
Zmieniają się przepisy, zmieniają się technologie, zmienia się świat. A śmieci w lesie jak były, tak czasami nadal są.
Tylko że las nie ma możliwości zaprotestować.
Możemy zrobić to za niego.
Andrzej Bugajski



