Cicha bieda na polskiej prowincji. Dlaczego coraz więcej ludzi radzi sobie… tylko na papierze

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie. Sklepy są pełne, na parkingach stoją samochody, w grudniu zapalają się świąteczne iluminacje. Ktoś z zewnątrz mógłby pomyśleć: „Przecież żyje się coraz lepiej”.

Tylko że to obrazek z witryny. Za nią zaczyna się zupełnie inna rzeczywistość – taka, o której nie mówi się głośno.

Normalność na kredyt

Dziś rzadko spotyka się ludzi, którzy są „biedni” w klasycznym sensie. Większość pracuje. Wielu nawet na dwóch etatach. A mimo to pod koniec miesiąca w portfelu zostaje cisza.

To już nie jest bieda z braku pracy.
To jest bieda z życia na raty:

  • raty za sprzęt,

  • raty za opał,

  • raty za leki,

  • raty za zwykłe funkcjonowanie.

Normalność stała się produktem finansowym.

Prowincja, która przestała być tania

Jeszcze niedawno powtarzano: „Na wsi i w małych miastach jest taniej”.
Dziś?

  • paliwo droższe niż w metropolii,

  • apteka zamknięta – trzeba jechać kilkanaście kilometrów,

  • komunikacja publiczna symboliczna albo żadna,

  • lekarz – albo prywatnie, albo za kilka miesięcy.

Tu nie jest taniej.
Tu jest po prostu dalej – od wszystkiego.

Rachunki, które rządzą życiem

W wielu domach nie planuje się już wydatków.
Planuje się… co można odłożyć na później.

Najpierw prąd. Potem ogrzewanie.
Jedzenie dopasowuje się do tego, co zostanie.

Święta? Coraz częściej są tylko w kalendarzu.

Wstyd zamiast buntu

Najgorsze w tej cichej biedzie jest to, że nikt o niej nie mówi.
Bo przecież:

  • „inni mają gorzej”,

  • „nie wypada narzekać”,

  • „trzeba sobie radzić”.

Więc ludzie radzą sobie w samotności.
Z uśmiechem w sklepie i lękiem przy skrzynce na listy.

Nikt nas o to nie pyta

Władza pyta o procenty, wskaźniki i wykresy.
Nikt nie pyta:

  • czy dziś w aptece zostawiłeś ostatnie pieniądze,

  • czy boisz się otworzyć rachunek,

  • czy twoje dzieci wiedzą, że w lodówce jest pusto.

A przecież to właśnie z takich odpowiedzi składa się prawdziwy obraz kraju.

Andrzej Bugajski

Dodaj komentarz