Skarbnik – zawód zaufania publicznego. Czy Nowogard właśnie testuje granice tego pojęcia?

Nowogard ma nowy rozdział w swojej samorządowej historii. Burmistrz Michał Wiatr poinformował, że po rezygnacji Joanny Kazańskiej zamierza rekomendować Radzie Miejskiej kandydaturę Jowity Pawlak na stanowisko skarbnika gminy. Oficjalny komunikat – krótki, rzeczowy, pełen nadziei.

I tu zaczyna się opowieść, która bardziej niż komunikat urzędowy przypomina odcinek serialu pod tytułem „Czy na pewno nikt tego nie zauważy?”.

Skarbnik – czyli kto?

W teorii to człowiek, który:

  • pilnuje finansów gminy,

  • odpowiada za dyscyplinę budżetową,

  • jest jednym z filarów stabilności urzędu.

W praktyce – funkcja wymagająca nie tylko kompetencji, ale nieskazitelnego wizerunku. Bo nawet najlepszy budżet trudno obronić, gdy nad jego autorem krąży aura wątpliwości.

Kandydatura, która… już była „medialna”

Problem w tym, że nazwisko Jowity Pawlak nie pojawia się w lokalnych mediach po raz pierwszy – i nie zawsze w kontekście merytorycznej pracy samorządowej.

Na przestrzeni lat redakcja goleniow.net opisywała sprawy dotyczące tej osoby, m.in.:

  • skierowanie jednej ze spraw do prokuratury,

  • medialne kontrowersje związane z zachowaniami drogowymi,

  • pytania o skuteczność i realne efekty działań publicznych.

To są fakty archiwalne, dostępne publicznie i znane wyborcom – nie oceny, lecz kontekst.

Czy to wystarczy, by zostać skarbnikiem?

I tu dochodzimy do sedna.
Nie chodzi nawet o to, czy ktoś „ma papiery”. Chodzi o pytanie, które w Nowogardzie coraz częściej słychać półgłosem:

Czy osoba z tak bogatą kartoteką medialnych epizodów powinna obejmować jedno z najbardziej wrażliwych stanowisk w gminie?

Bo skarbnik to nie jest funkcja „do nauczenia się w trakcie”. To urząd, który wymaga, by nikt – absolutnie nikt – nie zastanawiał się, czy przypadkiem znów „coś wypłynie”.

Rekomendacja burmistrza – i co dalej?

Burmistrz mówi: „Mam nadzieję, że Rada Miejska przychyli się do mojej rekomendacji”.
To sformułowanie brzmi niewinnie, ale w lokalnej polityce bywa synonimem: „sprawa załatwiona”.

Tylko że mieszkańcy Nowogardu coraz rzadziej zadowalają się nadzieją. Chcą wiedzieć:

  • jakie kompetencje przemawiają za tą kandydaturą,

  • czy analizowano jej dotychczasową działalność publiczną,

  • i czy wzięto pod uwagę fakt, że skarbnik to urząd, który musi budzić zaufanie nawet u największych sceptyków.

Nowogard – poligon czy wspólnota?

Można oczywiście powiedzieć, że „każdy zasługuje na drugą szansę”.
Tylko że urząd skarbnika to nie jest miejsce na społeczne eksperymenty ani na polityczne podziękowania.

Bo jeśli dziś okaże się, że mieszkańcy mają znów czytać o swoim skarbniku w rubryce „kontrowersje”, to nie będzie to problem pani Pawlak, burmistrza ani radnych.

To będzie problem Nowogardu. I jego reputacji.

A tej – w przeciwieństwie do budżetu – nie da się poprawić jedną autopoprawką.

Andrzej Bugajski

Dodaj komentarz