Szanowna Redakcjo,

Zwracam się do Państwa w najgłębszym przekonaniu, że moja historia,
choć osobista, stanowi porażający przykład zderzenia państwa prawa
z bezdusznym, biurokratycznym formalizmem. Jako 77-letnia emerytka,
piszę do Państwa nie tylko o mojej tragedii, ale o studium przypadku,
które ujawnia fundamentalne naruszenia zasad sprawiedliwości
społecznej.

W podeszłym wieku i z uwagi na pogarszający się stan zdrowia,
podjęłam trudną decyzję o opuszczeniu swojej wsi, gdzie mieszkałam
u drugiego syna, i przeprowadzce do mojego syna, do Goleniowa, aby mieć
lepszy dostęp do opieki medycznej, której na wsi nie miałam.Syn,
który dopiero co otrzymał mieszkanie z TBS, ciężko pracował, a w
wolnych chwilach remontował mieszkanie, gdzie brakowało mu czasu na
podstawowe zakupy w sklepie spożywczym. Zainwestował znaczne środki w
jego remont, by stworzyć godne warunki, wykonując kosztowne
umeblowanie, dla zobrazowania np. kuchnię pod zabudowę.Miał zamiar
dopełnić formalności związanych z moim zamieszkaniem, lecz nagła
śmierć przerwała jego plany. Nagła śmierć syna odebrała mi nie
tylko syna, ale i bezpieczne miejsce zamieszkania , które syn chciał
mi zapewnić.

Moje prawo do tego mieszkania jest bezsprzecznie potwierdzone przez
prawników i wyroki Sądów w podobnych sprawach. Zgodnie z polskim
prawem, w przypadku śmierci najemcy w stosunek najmu wstępuje osoba,
która stale zamieszkiwała z nim w lokalu do chwili jego śmierci. Ja
bezsprzecznie spełniam te kryteria, co zostało pisemnie potwierdzone
przez sąsiadów i postronnych świadków. Mimo to, władze Goleniowa
– w osobach Burmistrza i jego zastępcy – postanowiły zignorować
te fakty oraz literę prawa.

Zamiast potwierdzić moje oczywiste uprawnienia, urząd przez ponad
pół roku zwlekał z rozpatrzeniem sprawy. Pisma o przedłużeniu
terminu podjęcia decyzji nie zawierały konkretnych przyczyn, co stoi w
jawnej sprzeczności z obowiązującymi przepisami prawnymi. Finalnie, w
pismach odmownych powołano się na brak formalnego dopisania mnie do
umowy najmu, co jest argumentem prawnie bezpodstawnym, ponieważ prawo
do wstąpienia w najem wynika z ustawy, a nie z decyzji
administracyjnej. Co najbardziej bulwersujące, Gmina żąda ode mnie
odszkodowania za „nielegalne zamieszkiwanie”, pomimo że na
bieżąco uiszczam wszystkie opłaty, a żądanie to obejmuje również
czas, w którym gmina zwlekała z podjęciem decyzji.

Dodatkowo, brak tytułu prawnego uniemożliwia mi przepisanie umowy na
media np. na prąd, co od miesięcy stawia mnie w sytuacji zagrożenia
odcięcia mediów. Ten dramat zmusza mnie, starszą kobietę, do
zadłużania się, aby walczyć w Sądzie ze wsparciem prawnika o
jedyny dom, jaki mi pozostał. Pytam: co ma zrobić matka z mieniem, w
które syn włożył serce i ciężko zarobione pieniądze? gdzie mam
się teraz podziać? Czy w państwie, które ma stać na straży prawa i
ochrony mienia, można tak po prostu zignorować nakłady, które miały
zapewnić mi godne życie, i bezpowrotnie zniszczyć tę wartość?

Ta bezwzględność wobec starszej i bezbronnej kobiety nabiera
szczególnie niepokojącego wymiaru w kontekście szerszej sytuacji.
Gdybym miała około 200 000 zł, mogłabym skontaktować się na
serwisie OLX z osobami, które co jakiś czas wystawiają i sprzedają
partycypacje w mieszkaniach TBS, i problem byłby rozwiązany. Niestety,
jestem biedną emerytką, która musi walczyć o sprawiedliwość na
drodze sądowej.

Moja sprawa jest sprawdzianem dla naszej lokalnej administracji i
wymiaru sprawiedliwości. Proszę opinię publiczną, i władze o pilne
zbadanie tej kwestii i pociągnięcie do odpowiedzialności osób,
które w tak jaskrawy sposób sprzeniewierzyły się zasadom prawa i
etyki , mając na uwadze podobne przypadki w przyszłości.

Z poważaniem,

Proszę o nie ujawnianiem moich personaliów publicznie.

Dodaj komentarz