Fontanna (nie)reprezentacyjna – jak Goleniów sam sobie psuje wizerunek

W centrum Goleniowa, przy ulicy Szczecińskiej, znajduje się coś, co śmiało mogłoby być jedną z atrakcji miasta – fontanna. Słowo klucz: mogłoby. Bo dziś bardziej odstrasza niż przyciąga, a zamiast zachwytu – wywołuje zażenowanie.

Z pozoru to detal, ale detale właśnie budują całość. Szczególnie w miejscach publicznych, szczególnie tam, gdzie odwiedzający zaczynają swoją przygodę z miastem. A dziś turysta, który postanowi sfotografować „ozdobę” centrum Goleniowa, zabierze ze sobą obraz wody pełnej śmieci, petów, zielonych glonów i ledwo działających dysz.

Woda w fontannie bardziej przypomina kisiel niż tętniący życiem, zadbany akcent przestrzeni miejskiej. Zielony odcień to nie artystyczna wizja, ale efekt zaniedbania i braku jakiejkolwiek reakcji – najpewniej od tygodni, a może i miesięcy. Z dysz zamiast strumienia tryska smętna strużka, a tafla wody zamiast relaksować – obrzydza.

Trudno nie zapytać: czy naprawdę nie stać nas na to, by symboliczny punkt miasta był po prostu czysty? Albo czy ktokolwiek w ogóle regularnie tam zagląda?

To niestety kolejny przykład, jak drobna, z pozoru błaha sprawa potrafi skutecznie zniszczyć to, na co miasto pracuje wizerunkowo latami. Niedawno – pełne kosze na śmieci przy Galerii Mini Park w trakcie Festiwalu Hanzy. Dziś – fontanna w opłakanym stanie. A przecież sam Goleniów reklamuje się jako miasto nowoczesne, otwarte i estetyczne.

To nie jest kwestia wielkich pieniędzy – raczej priorytetów, zwykłej dbałości i miejskiej refleksji. Bo w oczach mieszkańców i przyjezdnych taka fontanna to nie tylko symbol letniego ochłodzenia – to znak, jak władze traktują przestrzeń wspólną i wizytówkę miasta.

A jak nas widzą – tak o nas piszą.

Andrzej Bugajski

foto: Archiwum

Dodaj komentarz