Czy urząd uczy się na błędach? Sprawa Run Forrest pokazuje niepokojący schemat

W Biuletynie Informacji Publicznej Gminy Goleniów opublikowano wystąpienie pokontrolne dotyczące spółki Run Forrest sp. z o.o., organu prowadzącego Publiczne Przedszkole „Stokrotka” w Goleniowie. Dokument został wytworzony 10 czerwca 2026 r., a opublikowany 29 czerwca 2026 r.

Na pierwszy rzut oka mamy klasyczną sprawę: gmina kontroluje wykorzystanie dotacji oświatowej. I dobrze. Publiczne pieniądze muszą być rozliczane rzetelnie. Tego nikt rozsądny nie kwestionuje. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy po uważnej lekturze dokumentów pojawia się pytanie nie o samo prawo gminy do kontroli, ale o jej jakość, sposób formułowania zarzutów i powtarzalność błędów. Niestety, z tej sprawy wyłania się coś więcej niż tylko spór o dotację.

Wyłania się pewien schemat.

W sprawach administracyjnych obywatel, przedsiębiorca czy organizacja często nie ma innego wyjścia, jak czekać na decyzję urzędu. Jeżeli się z nią nie zgadza, odwołuje się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. I właśnie wtedy zaczyna się najciekawsza część historii, bo SKO nie raz i nie dwa pokazuje, że urząd nie jest nieomylny. W przypadku Run Forrest już wcześniej pojawiła się sprawa, w której Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Szczecinie uchyliło decyzję Burmistrza Gminy Goleniów dotyczącą zwrotu ponad 665 tys. zł dotacji. Publicznie opisywano, że Kolegium wskazywało między innymi na błędy proceduralne, braki dowodowe, niekompletne akta i brak samodzielnych ustaleń organu. Uchylenie decyzji przez SKO to nie jest urzędową drobnostką. To sygnał, że sprawa została poprowadzona wadliwie i trzeba ją przeprowadzić jeszcze raz, tym razem poprawnie, dokładnie i z poszanowaniem wskazań organu odwoławczego.

Tymczasem obecne wystąpienie pokontrolne ponownie rodzi pytania, czy urząd rzeczywiście naprawia błędy, czy tylko rozpoczyna kolejną rundę tego samego sporu. W dokumencie pojawia się tym razem kwota 1 057 876,48 zł wskazana jako podlegająca zwrotowi. Jednocześnie organ opisuje kwestie czynszu najmu lokalu i sam wskazuje, że dla jednoznacznego ustalenia rynkowej wartości czynszu zasadne jest przeprowadzenie wyceny przez rzeczoznawcę majątkowego.  I tu pojawia się proste pytanie: skoro urząd sam twierdzi, że potrzebna jest jeszcze wycena, to czy może już teraz przesądzać sprawę?

To nie jest pytanie techniczne. To pytanie o standard działania administracji.

Sprawa Run Forrest nie jest jedyną, w której widać niepokojący mechanizm. Portal zna przynajmniej jeszcze jeden przypadek przedsiębiorcy, który również od dłuższego czasu „kopie się” z Gminą Goleniów. Tam schemat wygląda bardzo podobnie: najpierw zbieranie informacji, potem decyzja odmowna, następnie odwołanie do SKO, uchylenie rozstrzygnięcia i zwrot sprawy do pierwszej instancji. Po takim rozstrzygnięciu można by oczekiwać, że urząd usiądzie nad sprawą jeszcze raz, przeanalizuje wskazania SKO, poprawi błędy i dopiero wtedy wyda nowe rozstrzygnięcie. Tymczasem według informacji znanych portalowi w tej drugiej sprawie urząd po ponownym podjęciu postępowania miał powielić te same błędy, które organ odwoławczy kazał wcześniej wyeliminować. Potem zapadła kolejna decyzja odmowna i sprawa ponownie trafia do SKO.

To ważny sygnał nie tylko dla mieszkańców, ale też dla innych osób, które mierzą się z urzędem i mają poczucie, że zostały same z problemem. Nie zostały. Jeżeli podobne schematy pojawiają się w różnych sprawach, u różnych stron i przy różnych stanach faktycznych to trudno udawać, że wszystko sprowadza się do jednej pomyłki albo jednego nieporozumienia. Każdy może popełnić błąd. Także urzędnik. Także organ administracji, ale bezrefleksyjne powtarzanie błędu po tym, jak SKO już raz wyraźnie go wskazało, to zupełnie inna sprawa.

Wtedy pojawia się pytanie, czy w urzędzie ktoś rzeczywiście analizuje przegrane sprawy?Czy ktoś sprawdza, dlaczego decyzje są uchylane przez organ nadrzędny? Czy ktoś pilnuje, aby kolejne rozstrzygnięcia nie były pisane według tego samego schematu, który już wcześniej nie wytrzymał kontroli instancyjnej? Nie chodzi o to, żeby gmina nie kontrolowała dotacji. Powinna kontrolować. Ma do tego prawo i obowiązek. Jednak kontrola, szczególnie dotycząca dużych kwot, musi być precyzyjna. Jeżeli organ wskazuje konkretne kwoty do zwrotu, musi jasno wykazać co dokładnie zostało wydane nieprawidłowo, z jakiego przepisu to wynika, na podstawie jakich dokumentów ustalono kwotę i dlaczego dane wydatki nie mogą być finansowane z dotacji.

Nie wystarczy powiedzieć: tak wyszło w kontroli.

Nie wystarczy zebrać dokumentów, wyciągnąć z nich najdalej idące wnioski, a potem przerzucić na stronę ciężar wieloletniej walki przed SKO albo sądem administracyjnym. Urząd ma przewagę. Ma aparat administracyjny, pracowników, radców prawnych, dostęp do dokumentów i możliwość wydawania decyzji. Obywatel albo przedsiębiorca ma najczęściej tylko jedno narzędzie: odwołanie. A potem cierpliwość, czas, pieniądze i nerwy.

Dlatego jakość decyzji administracyjnych nie jest sprawą drugorzędną. To nie jest urzędowa technika. To jest realne życie ludzi i firm.

Jeżeli urząd żąda zwrotu ponad miliona złotych, odmawia umorzenia zobowiązania podatkowego albo wydaje decyzję, która może poważnie uderzyć w działalność przedsiębiorcy, musi mieć dokumenty, wyliczenia i podstawy prawne dopięte na ostatni guzik. Nie „mniej więcej”. Nie „potem się wyjaśni”. Nie „najpierw uznajmy, a później zobaczymy”.

Administracja publiczna działa w imieniu państwa i samorządu dlatego od administracji wymaga się więcej.

W tej sprawie nie chodzi wyłącznie o jedną spółkę i jedno przedszkole. Chodzi o sposób, w jaki urząd traktuje własne obowiązki. Jeżeli SKO uchyla decyzję, wskazuje błędy i każe sprawę przeprowadzić prawidłowo, mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że urząd nie będzie tych błędów powtarzał. Jednak jeżeli podobny mechanizm pojawia się ponownie, trzeba zapytać wprost: kto nadzoruje pracę urzędników? Czy burmistrz wie, jak prowadzone są sprawy w jego imieniu? Czy ktoś analizuje rozstrzygnięcia SKO? Czy w urzędzie istnieje realny mechanizm uczenia się na błędach? I wreszcie: ile kosztują mieszkańców wadliwe decyzje, odwołania, powtórzone postępowania i urzędnicze poprawki?

Urząd ma prawo kontrolować. Ma prawo wydawać decyzje. Ma prawo dochodzić należności publicznych. Jednak mieszkaniec, przedsiębiorca czy organizacja mają prawo oczekiwać, że urząd będzie działał profesjonalnie.

Bez drogi na skróty. Bez powielania tych samych błędów. Bez założenia, że strona i tak będzie musiała walczyć dalej. W przeciwnym razie urząd nie buduje zaufania. Buduje przekonanie, że obywatel musi walczyć nie tylko o swoje prawa, ale również o to, żeby administracja prawidłowo wykonała własną pracę.

A to powinno niepokoić każdego mieszkańca gminy.

Zespół SIgnatur

Portalu goleniow.net

Dodaj komentarz