„Gromada – pięć osób i wielka iluzja zmiany świata (i całkiem spore koszty dla podatników) ”
Idea spółdzielni socjalnych to coś, co brzmi pięknie w każdej gminnej strategii.
Pomagać ludziom wykluczonym, dawać im szansę, integrować społecznie i zawodowo.
W teorii – anioły na etatach, w praktyce – bywa, że raczej anioły biznesu publicznego.
Bo wiecie, jak to działa: gmina zakłada spółdzielnię, najlepiej z zaprzyjaźnionym stowarzyszeniem, dorzuca parę złotych dotacji, dopisuje do raportu, że „realizuje politykę społeczną” — i wszyscy zadowoleni.
No, może oprócz podatników.
Weźmy naszą lokalną Spółdzielnię Socjalną Gromada. Powołana w 2017 roku przez Gminę Goleniów i Stowarzyszenie Horyzont, z szczytnym celem:
„Prowadzić działalność gospodarczą i dawać zatrudnienie osobom, które z różnych przyczyn nie są w stanie podjąć pracy na standardowych warunkach.”
Brzmi godnie, aż chce się bić brawo.
Tylko że minęło siedem lat, a Gromada w 2024 roku zatrudniała cztery osoby na etat i jedną na zlecenie.
Nie. To nie pomyłka. Nie czterdzieści. Cztery. I jedną.
To nie jest nawet mikroprzedsiębiorstwo. To bardziej mikro nadzieja.
Na papierze spółdzielnia ma rozmach – zajmuje się wszystkim: zielenią miejską, gastronomią, cateringiem, pomocą społeczną, a nawet robotami budowlanymi.
W praktyce – roczne przychody w 2024 r. wyniosły 473 tysiące złotych, koszty 516 tysięcy, czyli odnotowano 42 tysiące zł straty.
Nie katastrofa, ale i nie powód do fanfar.
Co więcej, to właśnie obecny dyrektor CUS, pan Z.Łukaszewki był jednym z największych orędowników powołania tej spółdzielni.
I tu historia zaczyna się ładnie zapętlać – bo wygląda na to, że Gromada miała być takim społecznym dodatkiem do systemu wsparcia, która jednak nigdy tak naprawdę nie ruszyła z miejsca.
Spółdzielnia Socjalna Gromada istnieje, złożyła sprawozdanie finansowe, ma zarząd, REGON, NIP, adres, a nawet wpis w KRS z 14 lipca 2025 roku.
Tylko misja, jakby po drodze, gdzieś się rozmyła w excelach i nudnych raportach.
Czy więc warto dalej to dotować?
No cóż — jeśli celem gminy jest utrzymywanie przy życiu idei z folderu „Aktywność społeczna”, to tak.
Jeśli natomiast liczy się realny efekt – miejsca pracy, ludzie wyciągnięci z wykluczenia, samodzielność – to może czas postawić pytanie, które wszyscy boją się zadać:
Czy „spółdzielnia socjalna” to jeszcze narzędzie pomocy, czy już tylko kolejna forma cichego etatu z dopłatą?
Bo Gromada to dziś trochę jak ogród bez ogrodnika.
Niby zielono, niby ktoś tam pracuje, ale efekty widać tylko w dokumentach.
Można pokusić się o stwierdzenie- Gromada – świetna w teorii, mikroskopijna w praktyce.
Zespół SIgnatur
Portalu goleniow.net


