Gdzie jest pies pogrzebany

28 dni na odpowiedź o delegacjach burmistrza i jego zastępców. Nadal nie wiadomo, ile naprawdę kosztowały.

Radny Robert Kuszyński chciał się dowiedzieć, dokąd służbowo wyjeżdżali Burmistrz Gminy Goleniów i jego zastępcy, w jakim celu podróżowali oraz ile te wyjazdy kosztowały mieszkańców. Pytanie nie było ani zaskakujące, ani szczególnie skomplikowane. Dotyczyło przecież wydatków ponoszonych z publicznych pieniędzy, które urząd powinien na bieżąco ewidencjonować i rozliczać.

Wniosek został sporządzony 12 kwietnia 2026 roku, a dzień później wpłynął do Biura Rady. Radny poprosił o wykaz wyjazdów Burmistrza Gminy Goleniów oraz obojga zastępców, obejmujący cały 2025 rok i okres od 1 stycznia do 10 kwietnia 2026 roku. Przy każdej podróży miały zostać podane: data, rzeczywisty cel wyjazdu lub nazwa wydarzenia, miejsce docelowe, środek transportu oraz pełna kwota kosztów poniesionych przez Gminę Goleniów, w tym diety, noclegi, przejazdy i opłaty konferencyjne.

Mijały kolejne dni, lecz wykazu nie było.

27 kwietnia, dokładnie dwa tygodnie po wpływie pisma, urząd poinformował radnego, że udzielenie odpowiedzi w terminie nie jest możliwe. Powodem miał być „obszerny zakres informacji”, konieczność zaangażowania kilku komórek organizacyjnych oraz znaczny nakład pracy związany z analizą danych. Odpowiedź zapowiedziano na 11 maja, czyli za kolejne dwa tygodnie.

Po takim wyjaśnieniu można było oczekiwać naprawdę szczegółowego materiału. Skoro kilka komórek organizacyjnych miało przez niemal miesiąc gromadzić i analizować informacje, wynik tej pracy powinien dokładnie pokazywać za co i ile zapłacono. Osobno bilet, paliwo, nocleg, dieta, taksówka czy udział w konferencji. Przydałoby się również jasne wskazanie, jaki interes Gminy Goleniów był realizowany podczas każdego wyjazdu.

11 maja odpowiedź rzeczywiście nadeszła.

Radny otrzymał pismo przewodnie i dwie strony tabeli zawierającej kilkadziesiąt pozycji. Przy każdej wpisano datę, miejsce, środek transportu, krótki opis celu oraz jedną zbiorczą kwotę oznaczoną jako koszt.

I właśnie wtedy pojawiły się znaki zapytania.

W tabeli nie pokazano, z czego składały się podane kwoty. Nie wiadomo, czy obejmowały wszystkie wydatki poniesione przez Gminę Goleniów, czy jedynie kwoty rozliczone później z konkretnym pracownikiem. To nie jest drobna różnica księgowa. Bilet lotniczy, nocleg albo opłata konferencyjna mogą zostać zapłacone bezpośrednio przez urząd i wtedy nie muszą pojawić się jako pieniądze zwrócone delegowanej osobie.

Najbardziej rzuca się w oczy podróż Burmistrza Gminy Goleniów do Warszawy z 26 maja 2025 roku. Jako środek transportu wpisano samolot i taksówkę. Koszt to 45 złotych.

Czy za 45 złotych odbył się przelot i przejazd taksówką? Raczej trudno w to uwierzyć. Być może urząd zapłacił wcześniej za bilet, a w tabeli znalazła się tylko kwota rozliczenia taksówki albo diety. Być może koszt podróży pokrył ktoś inny. Każde z tych wyjaśnień może być prawdziwe. Problem polega na tym, że odpowiedź urzędu nie wyjaśnia, co dokładnie obejmuje wskazana kwota.

Podobne zdziwienie wywołuje podróż pierwszej zastępczyni Burmistrza Gminy Goleniów do Greifswaldu, której koszt określono na 6,91 zł. Z tabeli można się domyślać, że jechała samochodem z inną osobą, jednak nadal nie wiadomo, co dokładnie oznacza podana kwota i czy przedstawia pełny koszt poniesiony przez gminę. Nie chodzi o to, aby na siłę doszukiwać się nieprawidłowości w każdej niskiej kwocie. Chodzi o coś znacznie prostszego. Odpowiedź urzędu powinna wyjaśniać, a nie zmuszać mieszkańca do zgadywania. Równie ciekawie wyglądają informacje o celach wyjazdów. Radny poprosił o opis merytoryczny albo nazwę wydarzenia. Tymczasem przy wielu podróżach urząd wpisał tylko jedno słowo: „służbowo”. Problem w tym, że cały wykaz z założenia dotyczył podróży służbowych. Napisanie, że celem wyjazdu służbowego był wyjazd „służbowy”, jest mniej więcej tak pomocne, jak wyjaśnienie, że publiczne pieniądze wydano na sprawy publiczne.

Mieszkaniec nadal nie wie, czy przedstawiciel władz gminy pojechał negocjować warunki inwestycji, uczestniczył w uroczystości, spotkał się z przedstawicielem administracji rządowej, reprezentował gminę podczas konferencji czy załatwiał sprawę, którą równie dobrze można było omówić telefonicznie. Co ciekawe, przy części delegacji urząd potrafił podać konkretną nazwę konferencji, spotkania, sesji albo instytucji. Oznacza to, że dokładniejszy opis był możliwy. Trudno więc zrozumieć, dlaczego przy pozostałych podróżach radnemu i mieszkańcom pozostawiono enigmatyczne „służbowo”.

Osobną kwestią jest sam termin udzielenia odpowiedzi. Urząd powołał się na art. 24 ust. 6 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nakazuje udzielić radnemu pisemnej odpowiedzi nie później niż w ciągu 14 dni od otrzymania interpelacji lub zapytania. Przepis ten nie przewiduje natomiast możliwości jednostronnego wyznaczenia sobie przez organ wykonawczy kolejnych dwóch tygodni na odpowiedź.

Jeszcze ciekawiej robi się po zajrzeniu do wewnętrznych zasad obowiązujących w Urzędzie Gminy i Miasta w Goleniowie. Zarządzenie Burmistrza Gminy Goleniów przewiduje dokładnie sytuację, w której odpowiedź wymaga zebrania informacji z kilku komórek organizacyjnych. W takim przypadku sekretarz ma wyznaczyć komórkę wiodącą, która zbierze niezbędne wyjaśnienia. Ta sama instrukcja nadal nakazuje udzielić odpowiedzi najpóźniej w ciągu 14 dni. Co więcej, projekty odpowiedzi mają być rzeczowe, wyczerpujące, komunikatywne i dopracowane redakcyjnie.

Zaangażowanie kilku wydziałów nie było więc okolicznością, której obowiązująca w urzędzie procedura nie przewidywała.

Oczywiście przygotowanie wykazu wymagało pracy. Trzeba było odnaleźć delegacje, sprawdzić rozliczenia i zebrać dane dotyczące trzech osób z okresu nieco dłuższego niż rok. Nie była to jednak analiza nieznanego urzędowi problemu ani poszukiwanie dokumentów w zewnętrznych instytucjach. Były to informacje, które powinny być wytworzone, przechowywane i rozliczane przez ten sam urząd.

Największym problemem nie jest nawet to, że odpowiedź przyszła po 28 dniach. Znacznie bardziej zastanawia, że dodatkowe dwa tygodnie nie przełożyły się na jakość informacji. Skoro kilka komórek organizacyjnych miało przez niemal miesiąc gromadzić i analizować informacje, wynik tej pracy powinien przynajmniej pozwalać ustalić, czy wskazane kwoty obejmują wszystkie koszty wymienione we wniosku: przejazdy, diety, noclegi i opłaty konferencyjne. Przydałoby się również jasne wskazanie, jaki interes Gminy Goleniów był realizowany podczas każdego wyjazdu.

Pozostaje jeszcze pytanie o reakcję samego radnego. To Robert Kuszyński poprosił o pełne koszty oraz merytoryczne cele wyjazdów, a otrzymał odpowiedź, która wielu z tych kwestii nie wyjaśnia. Z dostępnych dokumentów nie wynika, aby domagał się jej uzupełnienia. Jeżeli na tym zakończył sprawę, trudno oprzeć się wrażeniu, że urząd przekazał niezbędne minimum, a radny tym minimum się zadowolił. Tymczasem mandat radnego nie kończy się na zadaniu pytania. Czasem dopiero po otrzymaniu odpowiedzi zaczyna się właściwa kontrola w imieniu mieszkańców.

Ta historia ma więc prosty morał. Przejrzystość administracji nie kończy się na przesłaniu tabeli, a kontrola radnego nie kończy się na zadaniu pytania. Urząd powinien odpowiadać jasno, rzetelnie i wyczerpująco, natomiast radny powinien reagować, gdy otrzymana odpowiedź pozostawia więcej wątpliwości niż wyjaśnień.

W sprawach dotyczących publicznych pieniędzy słowo „służbowo” nie wyjaśnia celu wyjazdu, 28 dni oczekiwania nie zastępuje pełnej informacji, a brak dalszych pytań nie służy mieszkańcom.

Prawdziwa kontrola zaczyna się bowiem nie wtedy, gdy pytanie zostaje zadane lecz wtedy, gdy ktoś sprawdza czy rzeczywiście na nie wyczerpująco odpowiedziano.

 

Zespół SIgnatur

Portalu goleniow.net

 

 

Dodaj komentarz