Ciężarówką przez Goleniów – system, który zatrzymał się na 2012 roku
Na ulicach Goleniowa obowiązuje prosty porządek świata: im cięższy pojazd, tym większy problem. Dlatego na wjazdach stoją znaki ograniczające dopuszczalną masę całkowitą – najczęściej do 12 ton.
To rozwiązanie funkcjonuje od lat i stało się elementem codziennej organizacji ruchu. Problem w tym, że jego logika nie została zweryfikowana w świetle zmian, jakie zaszły w przepisach i podejściu do ochrony infrastruktury drogowej.
W 2021 roku znowelizowano przepisy ustawy o drogach publicznych, dostosowując je do standardów unijnych. Kluczowa zmiana dotyczyła sposobu oceny oddziaływania pojazdów na nawierzchnię – z masy całkowitej na nacisk osi.
To właśnie nacisk osi, a nie suma masy pojazdu, decyduje o rzeczywistym zużyciu drogi.
Droga nie „analizuje” całkowitej wagi pojazdu. Droga reaguje na obciążenie w punkcie kontaktu koła z nawierzchnią.
Goleniowska organizacja ruchu powstała w 2012 roku. Jej celem było ograniczenie ruchu tranzytowego i uporządkowanie przepływu pojazdów ciężkich w mieście.
Było to rozwiązanie oparte na ówczesnym podejściu – prostym kryterium masy całkowitej.
Od tego czasu zmieniły się jednak podstawy prawne i techniczne oceny oddziaływania pojazdów na infrastrukturę. Goleniowski system oznakowania nie został jednak dostosowany do tej zmiany logiki.
Efekt minionych lat widać najlepiej w praktycznym porównaniu.
Dwa pojazdy o identycznej masie całkowitej mogą w różny sposób oddziaływać na nawierzchnię – w zależności od liczby osi i rozkładu obciążenia.
3-osiowa ciężarówka o masie 18 ton rozkłada ciężar na trzy osie, co oznacza niższy nacisk na pojedynczą oś.
2-osiowa śmieciarka o tej samej masie 18 ton przenosi cały ciężar na dwie osie, co oznacza wyższy nacisk osi i większe punktowe obciążenie nawierzchni.
W systemie organizacji ruchu oba pojazdy oceniane są jednak przez pryzmat masy całkowitej.
W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której pojazd o korzystniejszym rozkładzie nacisku osi może napotkać ograniczenia wjazdu, podczas gdy inne pojazdy – w tym komunalne, ze względu na swoją funkcję – poruszają się w ramach odrębnych zasad organizacyjnych.
Nie wynika to z oceny ich wpływu na infrastrukturę, lecz z przyjętej logiki funkcjonowania systemu miejskiego.
Taki model oceny powoduje, że masa całkowita nie jest wystarczającym wskaźnikiem rzeczywistego obciążenia dróg.
W konsekwencji organizacja ruchu nie odpowiada technicznym warunkom eksploatacji nawierzchni. Skutki tego są widoczne w czasie: przyspieszone zużycie krawędzi jezdni, deformacje obrzeży chodników oraz konieczność częstszych napraw odcinkowych.
Czy organizacja ruchu oparta na decyzjach sprzed ponad dekady została kiedykolwiek zweryfikowana pod kątem obowiązujących obecnie przepisów?
Czy analizowano, czy przyjęte kryterium masy całkowitej odpowiada rzeczywistemu obciążeniu infrastruktury?
A może system funkcjonuje dalej w oparciu o założenia, które nie były aktualizowane wraz ze zmianą prawa?
W tej sprawie nie chodzi o samą obecność pojazdów ciężkich w mieście.
Chodzi o to, czy narzędzia zarządzania ruchem odzwierciedlają rzeczywiste parametry techniczne, czy jedynie uproszczony model, który powstał w innych realiach.
Bo jeśli system pomija nacisk osi, przestaje odnosić się do parametrów technicznych, a zaczyna opierać się na uproszczonym kryterium administracyjnym.
W konsekwencji takie podejście nie pozostaje bez wpływu na stan infrastruktury drogowej.
Zespół SIgnatur
Portalu goleniow.net


