Ułańska fantazja kontra rzeczywistość – kolejne niebezpieczne zdarzenie z udziałem hulajnogi elektrycznej w Goleniowie
Mimo ciągłych kampanii informacyjnych i policyjnych akcji prewencyjnych, na drogach wciąż dochodzi do sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Niewiedza, brak rozwagi, a czasem zwyczajna brawura stają się przyczyną zdarzeń, których skutki mogą być tragiczne. Przekonał się o tym 15-letni chłopak, który w miniony wtorek doprowadził do kolizji na jednym ze skrzyżowań w Goleniowie.
Do zdarzenia doszło 4 czerwca, tuż przed godziną 20, na skrzyżowaniu ulic Odrodzenia i Wojska Polskiego. W zderzeniu wzięły udział osobowy samochód marki Renault oraz hulajnoga elektryczna prowadzona przez nastolatka. Z informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Goleniowie wynika, że 15-latek nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, poruszał się pojazdem niedopuszczonym do ruchu, a jego zachowanie świadczyło o rażącym braku wiedzy o przepisach drogowych. Efekt? Kolizja i konieczność przetransportowania chłopca do szpitala na badania.
Co ciekawe, do tego zdarzenia doszło w dniu, w którym funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego prowadzili działania w ramach ogólnopolskiej akcji NURD – Niechronieni Uczestnicy Ruchu Drogowego. To inicjatywa, która ma na celu zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i użytkowników hulajnóg, czyli wszystkich tych, którzy w starciu z samochodem są praktycznie bez szans.
– Niestety, mimo licznych działań profilaktycznych, edukacyjnych i zwiększonej liczby patroli, wciąż spotykamy się z nieodpowiedzialnym zachowaniem zarówno ze strony kierowców, jak i młodych użytkowników dróg – mówią policjanci. – W tym przypadku zawiodła przede wszystkim ostrożność i znajomość przepisów.
Zdarzenie z Goleniowa to kolejny przykład na to, że elektryczne hulajnogi, które miały być wygodną i ekologiczną alternatywą dla samochodów, stały się także źródłem nowych zagrożeń. Szczególnie gdy użytkownicy zapominają, że poruszając się nimi, stają się pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, zobowiązanymi do przestrzegania tych samych zasad, co kierowcy aut.
Nie można też przemilczeć kwestii odpowiedzialności rodziców. To oni powinni zadbać o to, by ich dzieci nie tylko znały przepisy, ale też korzystały ze sprzętu spełniającego wszystkie wymogi dopuszczenia do ruchu. W przeciwnym razie, jak pokazuje przykład z Goleniowa, młodzieńcza beztroska może bardzo szybko zamienić się w dramat.
Czy trzeba kolejnych wypadków, by społeczeństwo zrozumiało, że przepisy ruchu drogowego nie są pustym zbiorem zasad, lecz realną ochroną życia i zdrowia?
O obowiązujących przepisach w kwestii poruszania się takimi pojazdami pisaliśmy kilkukrotnie, lecz jakoś nasze uwagi nie docierają do czytelników, a szkoda.
Andrzej Bugajski
foto Marek Rucinski-unsplash


