Przedmowa redakcji

Wracamy do sprawy, o której Pana Arkadiusza o której pisaliśmy wcześniej w materiale – Czy w Zachodniopomorskiem skazano niewinnego człowieka? 

Sprawa została opisana w portalu naszaWielkopolska.pl , treść za zgodą redakcji umieściliśmy na naszej stronie. Dzisiejszy artykuł jest kontynuacją opisanej sprawy dotycząca mieszkańca naszej gminy.

A.B.

 

Sprawa Arkadiusza A. – pytania, które zostają po rozmowie z osadzonym

Rozmowa Krzysztofa Rutkowskiego przeprowadzona z osadzonym Arkadiuszem A., przebywającym w jednostce penitencjarnej w Wierzchowie koło Kamienia Pomorskiego, pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Rozmowa ta nie miała rozstrzygać o winie lub niewinności. Jej znaczenie polega na czymś innym – pokazuje, jak w sprawach najcięższych oskarżeń, takich jak gwałt, działa system wymiaru sprawiedliwości i w których miejscach ten system może zawodzić.

Już na poziomie faktów, które pojawiają się w rozmowie i nie są kwestionowane nawet przez samego rozmówcę, wyłania się obraz wymagający szczególnej uwagi. Zapadł prawomocny wyrok dziewięciu lat pozbawienia wolności za gwałt (naruszenie nietykalności cielesnej). W pierwszej instancji kara wynosiła pięć lat, jednak sąd apelacyjny zaostrzył ją o kolejne cztery. W sprawie nie wskazano bezpośrednich świadków zdarzenia, nie zabezpieczono dowodów biologicznych, a badania pojazdu, w którym – według aktu oskarżenia – miało dojść do przestępstwa, nie wykazały śladów gwałtu. Dodatkowo w toku postępowania zmieniona została data zdarzenia – z 12 lipca na 6 lipca.

Same te elementy nie przesądzają jeszcze o błędzie sądowym. Jednak w sprawie tej wagi powinny stanowić przedmiot szczególnie wnikliwej, spokojnej i wielopoziomowej analizy. Tymczasem z relacji osadzonego wynika, że podstawą skazania były przede wszystkim zeznania osoby zgłaszającej naruszenia nietykalności cielesnej. Brak było materialnych dowodów potwierdzających tę wersję wydarzeń, a w opisie miejsca i okoliczności zdarzenia pojawiały się rozbieżności. Istotny świadek – osoba, której pokrzywdzona miała się zwierzyć – wskazywał na niespójności, które jednak nie zostały pogłębione procesowo.

To prowadzi do jednego z kluczowych pytań tej sprawy:
czy w tak poważnym postępowaniu zeznania jednej strony zostały uznane za wystarczające do wymierzenia wieloletniej kary pozbawienia wolności, bez wsparcia twardymi dowodami?

Najpoważniejsze wątpliwości pojawiają się właśnie na styku procedury i praktyki. Zmiana daty zdarzenia po przedstawieniu alibi, bez jasnego i publicznie zrozumiałego wyjaśnienia mechanizmu tej zmiany, powinna uruchomić szczególną ostrożność procesową. Brak dowodów biologicznych w sprawach o gwałt nie przekreśla automatycznie winy – to fakt. Ale w połączeniu z brakiem świadków i sprzecznymi relacjami stron powinien skłaniać do pogłębionej analizy dowodowej, a nie do automatycznego potwierdzania aktu oskarżenia.

Szczególne pytania rodzi także decyzja sądu apelacyjnego, który nie tylko utrzymał wyrok, ale znacząco zaostrzył karę. Jakie nowe okoliczności uzasadniały podwyższenie kary z pięciu do dziewięciu lat, skoro materiał dowodowy – według relacji – nie został uzupełniony o nowe, jednoznaczne dowody?

Domniemanie niewinności, a ochrona ofiary

Najtrudniejszym, ale i najważniejszym punktem tej sprawy jest napięcie między domniemaniem niewinności a ochroną ofiary. Jako redakcja i jako organ społeczny nie kwestionujemy prawa kobiety do zgłoszenia naruszenia nietykalności cielesnej ani konieczności ochrony ofiar przemocy seksualnej. To fundament cywilizowanego państwa. Jednocześnie prawo karne opiera się na zasadzie, że lepiej uniewinnić winnego, niż skazać niewinnego. Jeżeli w sprawie brakuje świadków, nie ma dowodów materialnych, występują rozbieżności w zeznaniach, a nawet zmienia się data zdarzenia, rola sądu polega na ważeniu dowodów i wątpliwości – nie na reagowaniu wyłącznie na ciężar oskarżenia.

Po tej rozmowie pozostaje więc szereg pytań, które powinny zostać skierowane do organów ścigania i sądów. Na jakich konkretnych dowodach oparto akt oskarżenia poza zeznaniami pokrzywdzonej? Dlaczego zmiana daty zdarzenia nie została potraktowana jako istotna wątpliwość? Jak oceniono brak dowodów biologicznych w kontekście surowości kary? Jakie elementy przemawiały za uznaniem winy ponad rozsądną wątpliwość i dlaczego te wątpliwości nie zostały rozstrzygnięte na korzyść oskarżonego? Wreszcie – co dokładnie skłoniło sąd apelacyjny do znaczącego zaostrzenia wyroku?

Ta sprawa jest ważna społecznie nie dlatego, że dotyczy jednego człowieka. Jest ważna dlatego, że pokazuje napięcie wpisane w cały system: między potrzebą szybkiej i stanowczej reakcji na przestępstwa seksualne a obowiązkiem ochrony praw oskarżonego. System, który nie potrafi odróżnić prawdy od wątpliwości, który nie umie zatrzymać się w momencie braku dowodów i który reaguje surowo „na wszelki wypadek”, naraża każdego obywatela na ryzyko błędu.

 

Kto może wiedzieć więcej o tej sprawie

Po rozmowie z Arkadiuszem A. pojawia się jeszcze jedno, być może najtrudniejsze pytanie: czy wszyscy, którzy mogli wiedzieć więcej o tej sprawie, zostali rzeczywiście wysłuchani. W każdej sprawie karnej istnieją osoby „drugiego planu” – świadkowie poboczni, funkcjonariusze prowadzący czynności, biegli, osoby z najbliższego otoczenia stron – których wiedza bywa pomijana, uznana za niewystarczająco istotną albo niewygodną dla spójności aktu oskarżenia.

Nie oznacza to automatycznie złej woli. System tworzą ludzie, a ludzie działają pod presją czasu, statystyk, oczekiwań społecznych i emocji. W sprawach o gwałt presja ta jest szczególnie silna – społeczna potrzeba reakcji bywa ogromna, a wątpliwość postrzegana jako słabość. W takich warunkach może pojawić się pokusa upraszczania, zamykania spraw, unikania długotrwałego roztrząsania sprzeczności.

Czy komuś było na rękę szybkie i jednoznaczne zakończenie tej sprawy? Czy ktoś mógł uznać, że lepiej nie drążyć wątpliwości, bo mogłyby one podważyć całą konstrukcję oskarżenia? A może zadziałała zwykła ludzka skłonność do potwierdzania raz obranej wersji wydarzeń?

Na te pytania dziś nie odpowiadamy. Ale uczciwe państwo prawa powinno je zadawać.

Konkluzja redakcyjna

Na dziś nie przesądzamy, czy Arkadiusz A. jest niewinny. Po tej rozmowie nie mamy jednak pewności, że system zrobił wszystko, by winę lub niewinność wykazać ponad wszelką rozsądną wątpliwość. A to – niezależnie od emocji, presji i ciężaru zarzutów – powinno być absolutnym standardem.

Jako redakcja i organ społeczny przygotowujemy osobny materiał, w którym zwrócimy się do odpowiednich instytucji wymiaru sprawiedliwości z pytaniami dotyczącymi tej sprawy. Uważamy, że publiczne odpowiedzi mogą rzucić światło na to, jak doszło do zaistniałej sytuacji i czy w toku postępowania dochowano wszystkich standardów państwa prawa.

 

 

Jeżeli ktoś z Państwa posiada wiedzę na temat tej sprawy lub podobnych przypadków – prosimy o kontakt z redakcją: redakcja@naszawielkopolska.pl
Sprawie będziemy się przyglądać

 

 

 

 

P.S. Materiał prasowy i video umieszczony i skopiowany za zgodą redakcji portalu www.naszawielkopolska.pl

 

Dodaj komentarz