Burmistrz już policzył mieszkańcom 39 zł. Na podstawowe pytania o system wciąż nie odpowiedział

Od listopada mieszkaniec Gminy Goleniów może płacić za śmieci 39 zł miesięcznie zamiast obecnych 30 zł. Czteroosobowa rodzina wyda wtedy 36 zł miesięcznie więcej niż obecnie. Burmistrz tłumaczy, że w systemie brakuje pieniędzy. Brzmi przekonująco. Koszty wzrosły, wpływy są za małe, więc trzeba podnieść opłatę. Problem zaczyna się w chwili, kiedy zamiast przyjąć to wyjaśnienie do wiadomości, zaczniemy zadawać pytania.

Pierwsze jest najprostsze: skąd dokładnie wzięło się 39 zł? W 2025 roku Gmina zebrała z opłat za odpady około 13,01 mln zł, podczas gdy wydatki wyniosły prawie 19,82 mln zł. Brakuje więc około 6,81 mln zł. Te liczby znajdują się w uzasadnieniu projektu uchwały.

Sam niedobór pieniędzy nie wyjaśnia jednak, dlaczego każdy mieszkaniec ma płacić akurat 39 zł.

W publicznie przedstawionym projekcie nie pokazano pełnego rachunku prowadzącego do tej kwoty. Nie wiemy, ilu mieszkańców przyjęto do obliczeń, ilu faktycznie płaci, jakich wpływów Burmistrz spodziewa się po podwyżce ani jakie koszty przewiduje w kolejnych latach.

Drugi projekt idzie jeszcze dalej. Od lipca 2027 roku w budynkach wielorodzinnych opłata ma być liczona według zużycia wody, natomiast dla domów jednorodzinnych pozostanie początkowo stawka 39 zł od osoby. W 2028 roku ma wzrosnąć do 42 zł, a od 2029 roku do 45 zł.

Kwoty są bardzo konkretne, mieszkańcom praktycznie nie pokazano, jak je wyliczono. Warto w tym miejscu wyjaśnić, czym właściwie jest cały „system gospodarowania odpadami”, bo urzędowe określenie brzmi bardziej skomplikowanie niż sama rzecz. To nic innego jak wspólny rachunek finansowany z miesięcznych opłat mieszkańców. Z tych pieniędzy pokrywa się między innymi odbieranie odpadów spod domów, ich transport, zagospodarowanie, obsługę administracyjną oraz prowadzenie PSZOK. PSZOK to Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Mówiąc normalnym językiem, chodzi o miejsce, do którego mieszkaniec może zawieźć odpady, których nie powinien wrzucać do zwykłego pojemnika, na przykład stare meble, zużyte opony, elektrośmieci czy część odpadów budowlanych.

W przedstawionym przez Burmistrza rachunku za 2025 rok znajduje się pozycja: 206 497,08 zł za prowadzenie PSZOK.

I właśnie tutaj zaczyna się historia, o której większość mieszkańców Gminy Goleniów prawdopodobnie nie ma pojęcia. 25 maja grupa mieszkańców zwróciła się do Burmistrza o niezależną, zewnętrzną kontrolę PGK i całego gminnego systemu odpadów. Nie domagali się po prostu niższych opłat. Chcieli sprawdzenia, czy wszystko za co płacą mieszkańcy, jest prawidłowo rozliczane. Pytali między innymi, czy odpady finansowane z gminnego systemu są właściwie oddzielane od odpadów pochodzących spoza niego, czy prawidłowo prowadzona jest ewidencja i czy dane wykazywane w dokumentach odpowiadają temu, co rzeczywiście dzieje się z odpadami. Szczególną uwagę zwrócili na PSZOK. Chcieli sprawdzenia, jakie odpady rzeczywiście trafiają do punktu, skąd pochodzą oraz czy koszty przypisywane systemowi mieszkańców faktycznie powinny być przez nich finansowane. Sens tej petycji można sprowadzić do jednego zdania: zanim podniesiecie nam rachunek, sprawdźcie, czy wszystko, co się na nim znajduje, jest prawidłowe. Petycja wpłynęła 25 maja. Podstawowy trzymiesięczny termin na jej rozpatrzenie minął 25 sierpnia. Na moment przygotowywania tego artykułu nie znaleźliśmy w BIP opublikowanego sposobu jej załatwienia. Wnioskodawca petycji nie otrzymał również odpowiedzi ani zawiadomienia o przedłużeniu terminu jej rozpatrzenia.

 

Adresatem petycji jest Burmistrz.

To ważne, ponieważ odpowiedzialność za tę sprawę nie rozpływa się pomiędzy wydziałami, urzędnikami czy zastępcami. To Burmistrz kieruje administracją Gminy, przedstawia Radzie projekty nowych stawek i to do niego mieszkańcy zwrócili się o wyjaśnienie, czy system, za który płacą, funkcjonuje prawidłowo.

Odpowiedzi mieszkańcy nadal nie mają.

18 sierpnia do Burmistrza zwróciła się także radna Rady Miejskiej w Goleniowie Irena Henkelman. Zadała pytanie, które wydawałoby się zupełnie podstawowe. Na podstawie jakiego dokumentu punkt przy ul. I Brygady Legionów 17C stał się gminnym PSZOK? To ważne również z innego powodu. PSZOK nie jest po prostu prywatnym punktem PGK funkcjonującym obok systemu. Zapewnienie mieszkańcom takiego punktu jest zadaniem Gminy. PSZOK jest częścią systemu, za który mieszkańcy płacą w comiesięcznej opłacie. Radna zapytała również, kiedy punkt zaczął formalnie funkcjonować przy I Brygady Legionów 17C, na jakiej podstawie przeniesiono go z wcześniejszej lokalizacji przy ul. Marii Konopnickiej 12 oraz jakim dokumentem powierzono jego prowadzenie spółce PGK. Nie poprosiła o informację ze strony internetowej. Zażądała dokumentów źródłowych. To rozróżnienie jest bardzo ważne. Napisanie na stronie Gminy, że pod określonym adresem działa PSZOK nie odpowiada jeszcze na pytanie, jaki dokument był podstawą jego utworzenia, przeniesienia albo powierzenia prowadzenia konkretnej spółce. 27 sierpnia radna poszła krok dalej. W kolejnej interpelacji zażądała dokumentacji dwóch kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, czyli WIOŚ, przeprowadzonych w PGK. Wprost zaznaczyła, że odpowiedź nie może sprowadzić się do stwierdzenia, iż Urząd nie posiada dokumentów. Jeżeli są w PGK, Burmistrz ma je pozyskać od spółki. Jeżeli nie ma ich również tam, powinien wystąpić o nie do WIOŚ.

Dlaczego to wszystko powinno interesować zwykłego mieszkańca, który chce po prostu wiedzieć, dlaczego ma płacić więcej?

Ponieważ koszt prowadzenia PSZOK został już doliczony do kosztów systemu, na podstawie których Burmistrz uzasadnia konieczność podwyżki.

Kwota 206 497,08 zł jest znana.

Powstaje więc dość niezwykła sytuacja. Burmistrz potrafi już przedstawić Radzie dokładny koszt prowadzenia PSZOK i wliczyć go do systemu, którego niedobór ma uzasadniać wyższą opłatę mieszkańców. Jednocześnie nie przedstawił jeszcze publicznie dokumentów, o które radna pyta właśnie po to, aby ustalić formalne podstawy funkcjonowania tego PSZOK.

Sprawdziliśmy również, co na ten temat wie Urząd Marszałkowski.

Odpowiedź jest bardzo ciekawa.

Marszałek nie potwierdził formalnego statusu punktu przy I Brygady Legionów 17C jako gminnego PSZOK. Wyjaśnił, że jego postępowania dotyczyły zezwoleń na zbieranie odpadów, nie badał natomiast, na jakiej podstawie miejsce to funkcjonuje jako PSZOK w systemie Gminy Goleniów. Wskazał jednocześnie, gdzie takiej podstawy należy szukać: w dokumentach dotyczących organizacji gminnego systemu oraz w dokumentach potwierdzających powierzenie prowadzenia PSZOK. Innymi słowy, odpowiedzi należy szukać w dokumentacji Gminy.

Odpowiedzialność ponownie wraca więc w to samo miejsce: do Burmistrza.

W tym miejscu warto cofnąć się jeszcze do dokumentów, bo jeden szczegół ma ogromne znaczenie.  W decyzji Starosty z 2 lutego 2015 roku dotyczącej ul. Marii Konopnickiej 12 zapisano wprost, że PGK otrzymuje zezwolenie na zbieranie odpadów „w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych” znajdującym się na konkretnej działce i pod konkretnym adresem.  To nie jest określenie użyte przez PGK na stronie internetowej ani późniejsza nazwa miejsca. Tak brzmi samo rozstrzygnięcie decyzji Starosty.

 

W 2018 roku pojawiła się kolejna decyzja Starosty, tym razem dotycząca I Brygady Legionów 17C. Zezwalała ona PGK na zbieranie odpadów pod tym adresem.

 

 

Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że skoro PGK miało pozwolenie na zbieranie odpadów przy nowej lokalizacji, sprawa jest zamknięta. Problem w tym, że zezwolenie na zbieranie odpadów nie jest tym samym, co odpowiedź na pytanie, kiedy i na jakiej podstawie dane miejsce stało się gminnym PSZOK-iem.

WIOŚ sam wyjaśnił w protokole kontroli z 2021 roku, że PSZOK i zwykłe miejsce zbierania odpadów to dwie różne rzeczy. Punkt obsługujący mieszkańców w ramach gminnego systemu funkcjonuje w oparciu o przepisy dotyczące gospodarki odpadami komunalnymi, natomiast zwykły punkt zbierania odpadów działa na podstawie przepisów ustawy o odpadach.

 

Jeszcze ciekawiej robi się po zajrzeniu do odpowiedzi Urzędu Marszałkowskiego. W 2020 roku PGK wystąpiło do Marszałka w sprawie zmiany zezwolenia dotyczącego zbierania odpadów przy I Brygady Legionów 17C. Zapytaliśmy więc, czy w tym postępowaniu Marszałek posiadał decyzję z 2015 roku dotyczącą PSZOK przy Marii Konopnickiej 12.

Odpowiedź jest jednoznaczna.

 

Marszałek tej decyzji nie posiadał. Nie była ona przedmiotem analizy ani rozstrzygnięcia. Postępowanie dotyczyło jedynie decyzji Starosty z 2018 roku zezwalającej na zbieranie odpadów przy I Brygady Legionów 17C. Ma to znaczenie, ponieważ dokument z 2015 roku jednoznacznie wskazujący PSZOK przy Marii Konopnickiej 12 nie był w tym postępowaniu analizowany razem z decyzją dotyczącą zbierania odpadów przy nowej lokalizacji. Nie przesądza to, że PSZOK przy I Brygady Legionów 17C funkcjonował bez podstawy prawnej. Pokazuje jednak, że Marszałek w tym postępowaniu takiej podstawy nie ustalał.

 

Nadal pozostaje więc dokładnie to pytanie, które radna Henkelman skierowała do Burmistrza: jaki dokument i od kiedy stanowi podstawę funkcjonowania gminnego PSZOK przy I Brygady Legionów 17C? Do całej układanki dochodzi jeszcze BDO, czyli Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami. Zwykły mieszkaniec nie musi wiedzieć, jak działa ten system. Wystarczy informacja, że jest to państwowa baza zawierająca między innymi dane o podmiotach i miejscach prowadzenia działalności związanej z odpadami. W BDO decyzja Starosty z 2018 roku dotycząca zbierania odpadów była przypisana do siedziby PGK, a nie do miejsca określonego jako PSZOK.  Istniał tam również odrębny wpis dotyczący miejsca nazwanego „PSZOK przy ul. I Brygady Legionów 17C”. PGK wykazało go w 2021 roku ze statusem „nieaktywne”, a Marszałek poinformował, że później wpisu tego nie reaktywowano.  Nie oznacza to automatycznie, że sam punkt nie działał albo działał nielegalnie. Marszałek zaznaczył, że BDO jest przede wszystkim rejestrem ewidencyjnym, a wpis w bazie sam w sobie nie rozstrzyga legalności prowadzonej działalności. Pokazuje jednak kolejną rzecz, którą należałoby po prostu wyjaśnić przed sięgnięciem głębiej do kieszeni mieszkańców. Potrzebne dokumenty wcale nie muszą przy tym znajdować się gdzieś daleko.

Już 6 października 2021 roku PGK przesłało do Biura Rady Miejskiej między innymi decyzję z 2015 roku, decyzję z 2018 roku oraz protokół kontroli WIOŚ z 2021 roku.

Dokumenty trafiły więc do struktur Gminy pięć lat temu. Jeżeli dziś trzeba ich ponownie szukać, pytać o nie PGK i ustalać, kto właściwie je posiada, coraz trudniej mówić wyłącznie o braku dokumentów. Pojawia się znacznie poważniejsze pytanie o przepływ informacji pomiędzy PGK, Urzędem, Biurem Rady, poszczególnymi wydziałami i osobami, które na podstawie tych informacji przygotowują decyzje dotyczące mieszkańców.

Panie Burmistrzu, mieszkańca naprawdę nie interesuje, na którym biurku zatrzymał się dokument ani który wydział nie przekazał informacji dalej. To Pan kieruje Urzędem i to Pan odpowiada za to, czy podległa Panu administracja działa sprawnie, a projekty przedstawiane Radzie powstają na podstawie pełnej wiedzy. Jeżeli dokumenty od lat znajdują się w strukturach Gminy, lecz przed przygotowaniem podwyżek nikt ich nie zebrał, nie porównał i nie wyciągnął z nich wniosków, nie jest to problem mieszkańca. Mieszkaniec nie powinien ponosić skutków takiego sposobu zarządzania.

To przede wszystkim Burmistrz, a nie anonimowy urzędnik, traci wtedy zaufanie mieszkańców.

Pozostają pytania, na które przed głosowaniem warto znać odpowiedź. Czy przed przygotowaniem podwyżki ktoś zebrał wszystkie dokumenty dotyczące systemu w jednym miejscu i porównał ich treść? Czy osoby przygotowujące nowe stawki wiedzą, jakie materiały znajdowały się w Biurze Rady już w 2021 roku? Czy Burmistrz przed przedstawieniem Radzie projektów uchwał otrzymał pełną informację o wszystkich wątpliwościach dotyczących systemu? Jeżeli ją otrzymał, dlaczego najpierw ich nie wyjaśniono? Jeżeli jej nie otrzymał, pojawia się równie poważne pytanie o sposób funkcjonowania podległej mu administracji.

Na żadną z tych możliwości nie powinien odpowiadać swoim portfelem mieszkaniec.

Wiemy natomiast, co ma wydarzyć się 2 września. Najpierw radni mają wysłuchać sprawozdania o funkcjonowaniu gospodarki odpadami w Gminie Goleniów, a bezpośrednio po nim mają głosować nad podwyżką. Mieszkaniec zna już kwotę, którą może płacić, nadal nie zna jednak całego obrazu tego, za co właściwie ma płacić. Mieszkańcy poprosili Burmistrza o niezależną kontrolę systemu i nie poznali odpowiedzi. Radna zapytała Burmistrza o formalną podstawę funkcjonowania PSZOK oraz zażądała dokumentów, na które nadal czeka. W kolejnej interpelacji poprosiła o dokumentację kontroli WIOŚ. Marszałek nie rozstrzygnął wątpliwości dotyczących formalnej podstawy funkcjonowania gminnego PSZOK i wskazał, że odpowiednich dokumentów należy szukać w Gminie. Pełnego rachunku pokazującego, jak z kosztów systemu powstała stawka 39 zł, mieszkańcom nie przedstawiono. Sprawozdania o funkcjonowaniu gospodarki odpadami przed sesją również nie znaleźliśmy w publicznych materiałach. Jednocześnie projekty uchwał są gotowe, termin głosowania został wyznaczony, a kwoty są znane. Trudno nie zauważyć, co w tej historii pojawia się najszybciej. Nie są to odpowiedzi.

Jest to rachunek dla mieszkańca.

Burmistrz ma prawo powiedzieć mieszkańcom, że system kosztuje więcej i potrzebna jest podwyżka. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że zanim usłyszą „zapłaćcie więcej”, otrzymają pełne wyjaśnienie, za co właściwie płacą, jak policzono nową stawkę i czy system został wcześniej dokładnie sprawdzony.

Na tym polega traktowanie ludzi jak partnerów.

Najpierw przedstawia się problem, pokazuje dokumenty, tłumaczy liczby, odpowiada na pytania i pozwala mieszkańcom zrozumieć, dlaczego trudna decyzja jest konieczna, a dopiero później oczekuje się od nich większej opłaty.

W Gminie Goleniów kolejność wygląda dziś inaczej.

Burmistrz ma już gotową propozycję podwyżki, mieszkańcy nadal czekają na odpowiedzi, zaś radna nadal czeka na dokumenty. Radni 2 września nie będą więc głosowali wyłącznie nad 30-procentową podwyżką. W praktyce zdecydują również, czy należy podnosić mieszkańcom opłatę w chwili, gdy pytania dotyczące funkcjonowania samego systemu nadal pozostają bez odpowiedzi. Każdy z nich powinien przed głosowaniem odpowiedzieć sobie na jedno bardzo proste pytanie: czy wiem już wystarczająco dużo, żeby sięgnąć głębiej do kieszeni mieszkańców Gminy Goleniów? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, rozsądniej byłoby najpierw znaleźć odpowiedzi. Za podwyżką zawsze zdąży się zagłosować. Zaufanie mieszkańców odbudowuje się znacznie trudniej.

Mamy też prostą propozycję dla Przewodniczącego Rady Miejskiej w Goleniowie. Na wspólnych posiedzeniach komisji warto przedstawiać radnym wszystkie interpelacje, wnioski i zapytania złożone w danym miesiącu wraz z udzielonymi na nie odpowiedziami. Radny przed podjęciem decyzji powinien wiedzieć nie tylko to, co znajduje się w projekcie uchwały, lecz również o co pytają inni radni i jakie informacje uzyskują od Burmistrza. Być może wtedy znacznie trudniej byłoby głosować nad sprawą, zanim wszystkie istotne pytania doczekają się odpowiedzi.

 

Zespół SIgnatur
Portalu goleniow.net

 

P.S. W związku z brakiem rozstrzygnięcia i odpowiedzi w ustawowym 3 miesięcznym okresie na złożoną petycję w dniu 26.08.2026r. złożona została skarga do Rady Gminy w Goleniowie na Burmistrza Gminy.

 

Dodaj komentarz